„Ostatni skok” - recenzja

Recenzja książki „Ostatni skok”.
Małgorzata Rogala jest autorką kilkunastu poczytnych kryminałów, której fani szczególnie upodobali sobie serię z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem. „Ostatni skok” to najnowsza książka pisarki.

Podczas targów jubilerskich w Warszawie tajemniczy sprawca kradnie przenośny sejf wypełniony drogocenną biżuterią. Naocznym świadkiem tego zdarzenia jest młoda i ambitna policjantka Zofia Maciejka. Mimo rzucenia się w pogoń za złodziejem, nie udaje jej się go jednak złapać. Równocześnie poznajemy pozostałych bohaterów powieści – Nadię i Igora. Młoda para jest ze sobą blisko zarówno na estradzie cyrku, jak i w życiu. Sprawy jednak ulegają komplikacji, gdy Igor okazuje się być zamieszany w kradzież biżuterii, a jego partnerka ulega ciężkiemu wypadkowi podczas pokazu akrobatycznego. Dwa lata później, podczas trwania kolejnych targów jubilerskich, znów dokonano spektakularnej kradzieży, tym razem jednak sprawca jest bardziej zuchwały. Tym samym drogi wszystkich bohaterów krzyżują się ponownie.

Zgodnie z obietnicą wydawcy „Ostatni skok” to rasowy kryminał, w którym, podobnie jak w cyrku, nic nie będzie oczywiste. Może nie jest to metafora najwyższych lotów, ale brzmi zachęcająco. Niestety, książka ta jest raczej przewidywalna i niespecjalnie trzyma w napięciu. Zamiast wciągającej, nietypowej historii otrzymaliśmy raczej banalny kryminał, w którym na próżno szukać zaskakujących zwrotów akcji czy spektakularnego zakończenia. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona, że jest to powieść napisana przez doświadczoną autorkę bestsellerowych powieści kryminalnych, ponieważ język, jakim się posługuje pisarka, zdecydowanie bardziej przystoi debiutantowi niż autorce z kilkunastoma powieściami na koncie. Narracja jest słaba, częste powtórzenia i nadużywanie pewnych określeń, takich jak na przykład „precjoza”, kują po prostu w oczy.

„Ostatni skok” nie uratował się też ciekawymi bohaterami, wręcz przeciwnie - wszyscy są równie nijacy, nudni i tak naprawdę pozbawieni wszelkich cech charakterystycznych. Postacie policjantek są wybitnie stereotypowe – młoda i ambitna oraz starsza i znudzona pracą mundurowa, która oczywiście jako cel życiowy obrała sobie temperowanie entuzjazmu nowej koleżanki. Akcji w całej książce jest ja na lekarstwo, a kolejne strony wypełnione są nudnymi „ciekawostkami” z jubilerskiego świata i opisami diamentów. Powieść ta miała ogromny potencjał - czytając opis byłam naprawdę podekscytowana lekturą, głównie ze względu za mało oklepane odniesienia do świata cyrkowców i brawurowy sposób kradzieży klejnotów. Niestety, wątek kryminalny kuleje, jest najzwyczajniej nudny, a kolejne zdarzenia są coraz to bardziej bezsensowne i naciągane. Nie mogło też się obejść bez wątku miłosnego i to w wyjątkowo dennym wydaniu. Jedynym plusem książki jest to, że czyta się ją szybko, szkoda tylko, że bez żadnej przyjemności.

Książkę polecam jedynie fanom Małgorzaty Rogali, którzy będą w stanie przymknąć oko na wiele niedoskonałości i kiepską fabułę. „Ostatni skok” wyróżnia się piękną i intrygującą okładką, zawartość zaś rozczarowuje i po raz kolejny stare porzekadło „Nie oceniaj książki po okładce” okazuje się prawdziwe i to w dosłownym jego rozumieniu.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Małgorzata Rogala, „Ostatni skok”, Skarpa Warszawska, Warszawa, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat