„Ostatnia rola Hattie” - recenzja

Recenzja książki „Ostatnia rola Hattie”.
W pewnym małym miasteczku ginie licealistka.

Szybko okazuje się, że pod maską grzecznej uczennicy, dobrej córki i wspaniałej przyjaciółki, Hattie skrywała swoje prawdziwe, zdecydowanie mroczniejsze, oblicze.

Powyższy opis mógłby równie dobrze dotyczyć serialu „Twin Peaks”, pozostaje więc pytanie, czy Mindy Mejia stworzyła coś oryginalnego, czy jedynie skopiowała elementy kultowego dzieła, tworząc nieudolną podróbkę?

Historię poznajemy z relacji trzech osób: samej Hattie nagrywającej się na kamerę, opowieści nauczyciela dziewczyny oraz Dela Goodmana, miejscowego szeryfa, starającego się schwytać zabójcę. Ten trójgłos sprawdza się dobrze i powoduje jednocześnie, że autorka może zataić przed nami niektóre fakty, przyczyniając się do sporego zaskoczenia na koniec książki.

Motyw małego miasteczka skrywającego ponure sekrety, nie jest przesadnie odkrywczy, ale Mejia rozgrywa go sprawnie, pozwalając nam wczuć się w małomiasteczkowe intrygi i tajemnice, poukrywane w piwnicach domków jednorodzinnych. Trzeba jednak zaznaczyć, że okładka zapowiadała znacznie więcej „szkieletów w szafie”, niż było ich w rzeczywistości.

Rozpisana na trzy głosy opowieść wciąga, choć nie da się ukryć, że sama Hattie jest najsłabszym ogniwem opowiadanej nam historii. Pisarce nie udało się stworzyć wiarygodnego obrazu dziewczyny zmieniającej ciągle maski, ani też uzasadnić takiego postępowania. Notoryczne okłamywanie otoczenia ma w książce swoją genezę, ale nie jest ona zupełnie przekonująca, a samej Hattie bardzo daleko do Laury Palmer.

Zdecydowanie ciekawiej wypadają pozostali dwaj narratorzy, choć i tutaj nie udało się całkiem uciec od klisz fabularnych: znudzony żoną nauczyciel z wielkiego miasta, czy też szeryf-weteran wojny w Wietnamie, to niemalże archetypiczni bohaterowie w prozie amerykańskiej. Na szczęście autorka potrafi łączyć dobrze znane nam elementy w całkiem świeżą całość.

Akcja biegnie wartko, śledztwo toczy się zdumiewająco sprawnie, jak na warunki, w których musi pracować szeryf, a czytelnikowi zaserwowane zostaje zaskakujące, lecz logicznie uzasadnione, zakończenie tej smutnej historii.

„Ostatnia rola…” pomimo kilku usterek fabularnych i błędów w konstrukcji postaci jest bardzo zgrabnie napisanym kryminałem, przy okazji świetnie oddającym realia małego amerykańskiego miasteczka.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Mindy Mejia; „Ostatnia rola Hattie”; Burda Książki, Warszawa 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat