Czy historia Polski jest mniej pasjonująca niż europejska? Zachwycamy sie intrygami rodu Habsburgów, Tudorów, a rzadziej spoglądamy na to, co działo się na naszym własnym podwórku.
A działo się wiele. Przede wszystkim w czasach władców elekcyjnych. O tym, kto powinien zasiąść na tronie decydowały nie więzy krwi, ale układy polityczne. Stronnictwa, rody, które zyskały największą władzę, walczyły o decydujący głos w decydowaniu o tym, kto będzie kolejnym polskim władcą. O korzyściach, jakie się z tym wiązały chyba nie trzeba nikomu wspominać. Wygrana jednych oznaczała jednak przegraną innych, a wprowadzanie zmian, reform, nowych zasad budziło ogromny sprzeciw politycznych graczy. Jak w takich warunkach, skutecznie rządzić krajem?
W "Ostatnim bezkrólewiu" trafiamy w taki właśnie moment historii. Poteżny ród Czartoryskich próbuje przeforsować wybranego przez siebie kandydata. Zakulisowe rozgrywki, intrygi, zabiegi polityczne to tylko niektóre z metod, które ta doświadczona politycznie familia ma w swoim arsenale. Rzeczpospolita bez króla jest jak tykająca bomba, wystarczy jeden fałszywy ruch.
Nie do końca potrafię jednoznacznie zaklasyfikować tę książkę. To trochę książka w stylu "co by było, gdyby...?", a jednak trudno ją nazwać w pełni fikcyjną. Na niemal 450 stronach Robert Borkowski przedstawia nam, nie tak bardzo odbiegającą od możliwgo scenariusza, opowieść. Podczas jej lektury od razu można zauważyć, jak wiele pracy autor poświęcił na rzetelny research i przygotowania. Spójność fabularna to jedno, ale tak precyzyjne oddanie realiów, odwoływanie się do prawdziwych, udokumentowanych historycznie, wydarzeń, zasługuje na docenienie.
Ciekawe jest spojrzenie na tę książkę z perspektywy czasu. Polityka wzbudzała emocje wiele lat temu i wzbudza je nadal. Czy metody, jakimi próbuje się przeforsować własne pomysły, zdobyc stronników czy przychylność większości aż tak bardzo się przez te lata zmieniły?
Dla tych, którzy obawiają się trochę, że będzie to ksiażka jedynie polityczna, ważna informacja: w powieści pojawiają się też inne, bardzo interesujące wątki. Jak na powieść obyczajowo-historyczną z krwi i kości, wiele tu kłębiących sie emocji. I choć wiemy, że finalnie historia naszego kraju potoczyła się inaczej, to jednak podczas lektury ta granica tego, co realne z tym co prawdopodobne bardzo się zaciera.
"Ostatnie bezkrólewie" Roberta Borkowskiego to bardzo interesująca pozycja, która powinna stać się lekturą nie tylko osób zafascynowanych historią Polski.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Robert Borkowski, „Ostatnie bezkrólewie", Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2021
Komentarze