Początkowo akcja książki toczy się dwutorowo, co zwykle ożywia fabułę, jednak tym razem efekt był odwrotny od zamierzonego. W przeszłości, a dokładnie 2009 roku, poznajemy bogate szwedzkie małżeństwo Heimera i Sisselę Bjurwall. Majątek nie ustrzegł ich jednak przed tragedią – pewnej letniej nocy dochodzi do zaginięcia Emelie, ich jedynej córki i zarazem przyszłej spadkobierczyni firmy odzieżowej AchWe.
W drugiej perspektywie czasowej, przenoszącej nas 10 lat później do Stanów Zjednoczonych, obserwujemy, jak John Adderley, agent FBI pracujący pod przykrywką w Baltimore, dochodzi do siebie w szpitalu i planuje, gdzie spędzi resztę życia w ramach programu ochrony świadków. Ku niezadowoleniu przełożonych jego wybór pada na Karlstad, czyli miasto, w którym zniknęła bez śladu jedynaczka. Adderley postanawia po zmienionym nazwiskiem dołączyć do zespołu spraw niewyjaśnionych i rozwikłać tą starą sprawę z więcej niż jednego oficjalnego powodu.
Punkt, w którym historie zaczynają się zazębiać, a akcja wreszcie nabierać tempa, następuje po ponad stu stronach. Możnaby powiedzieć, że nie wszystkie powieści muszą wciągać od początku. Problem w tym, że ten i tak już odwlekany moment nie trwa długo, ponieważ autorzy i zarazem wieloletni przyjaciele Peter Mohlin i Peter Nyström tak bardzo chcieli stworzyć skomplikowaną opowieść z rozbudowanym elementem psychologicznym, że aż przedobrzyli.
Oprócz dwóch wątków kryminalnych mamy narkotyki, zdradę, alkoholizm, ataki paniki, problemy w związku i wychowawcze, rozwarstwienie klasowe Szwecji, starcie dwóch kultur, niezabliźnione rany członków rozdartej rodziny, wadliwy system opieki społecznej, a nawet pretensjonalne hobby w postaci kolekcjonowania okrutnie drogich win. W podziękowaniach debiutanci wspominają, że za radami wydawczyni odchudzono „Ostatnie życie” o „co najmniej sto stron waty”. Wolę sobie nie wyobrażać, co jeszcze dorzucili do tej i tak już liczącej 526 stron mieszanki.
Paradoksalnie, wbrew tytułowi „Ostatnie życie” to nie koniec, a początek przygód Johna Adderleya – na okładce można znaleźć zapowiedź części drugiej pt.” Druga siostra”. Niestety, w moim przypadku drugiej szansy nie będzie. Nie zżyłam się z bohaterami, ani nie zostałam kupiona przez kwiecisty styl autorów. Zdecydowanie zabrakło mi tutaj skandynawskiego humoru, a w niektórych momentach musiałam włożyć naprawdę sporo wysiłku w skupienie się na czytanej treści. Jedynym pozytywnym zaskoczeniem było chyba tylko odkrycie sprawcy i to nie dlatego, że było tak wielkim szokiem, ale dlatego, że wyjaśniało czemu, zanim do tego doszło, tak dużo czasu musieliśmy spędzić z tą zdawałoby się wyjątkowo męczącą i bezpłciową osobą.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
Peter Mohlin, Peter Nyström, „Ostatnie życie”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa, 2021r.
Komentarze