Zazwyczaj rzeczywistość, którą kreuje, dzieje się w innym świecie, który częściowo przypomina nasz, ale jego mieszkańcy korzystają z różnych rodzajów magii jak i techniki (chociażby w „Bliźnie”, „Dworcu Perdidio”czy bajce dla dzieci „Lon-Niedyn”). W pewnym sensie podobnie jest w najnowszej książce Mieville’a, czyli w „Ostatnich dniach Nowego Paryża”.
Tym razem autor zabiera nas w niezwykłą podróż po zniszczonym przez wojnę Paryżu. Jednak wbrew pozorom akcja nie dzieje się tylko w latach 40-tych mininego wieku. Jej część dzieje się także w latach 50 – tych, gdzie nadal trwa wojna. Poznajemy Thibauta, któremu towarzyszymy przez całą naszą podróż do Nowego Paryża. Nasz bohater należy do Main a plume - niezwyczajnej organizacji oporu wobec okupanta jakim są nazistowcy Niemcy. Ta organizacja zajmuje się zwalczaniem przeciwnika. Jednak poza tradycyjną bronią do arsenału należy także: sztuka surrealistyczna, jej różne artefakty, a także magia. Wszystko to bierze swój początek w czasie drugiej wojny światowej, kiedy wskutek różnych wydarzeń Niemcy zaczynają stosować niezwykłą magię do wytwarzania różnego rodzaju manifestacji oraz demonów. Manifestacje są połączeniem siły, techniki i alegorycznych wyobrażeń. Demony wyglądają różnie, ale są tylko demonami. Siłą magii i ciemnej mocy zostały sprowadzone na ziemię i użyte do walki z formami oporu. Thibaut jako nastolatek przystał do Main a plume. Może nie jest wybitnym wojownikiem ani twórcą, ale zna się na sztuce, a także co go wyróżnia - posiada niezwykłą zdolność łączenia faktów i wiedzy, nieraz o bardzo różnym charakterze. W czasie jednej z wypraw poznaje Sam - Amerykankę, która robi zdjęcia, by udokumentować niszczenie Paryża. Pisze także dziennik, który w przyszłości ma być dowodem tego jak okupant przetworzył i zdemolował Paryż. W jaki sposób i za pomocą jakich sił? Thibaut nie ma do końca przekonania po czyjej stronie jest Sam, ale postanawia jej pomóc w znalezieniu przedmiotu, który może zakończyć wojnę.
„Ostatnie dni Nowego Paryża” to bardzo szczególna książka. Cały świat poznajemy w sposób niechronologiczny - trzeba ułożyć sobie w głowie całą historię po kolei. Wojna, w której używa się magię, to może nic nazbyt oryginalnego, jednak w połączeniu z realizmem lat 40 - tych oraz sztuką, która staje się takim samym orężem do walki co broń, staje się niezwykłe. Mieville po raz kolejny daje upust swojej nieograniczonej wyobraźni i umiejętności tworzenia bardzo oryginalnego świata. Thibaut jest postacią trochę tragiczną, trochę dramatyczną, a na pewno bojownikiem, którym został, bo w zasadzie nie miał innego wyjścia. Obserwuje śmierć towarzyszy, cierpi, bo nie umiał temu zapobiec. Znajomość z Sam naprowadza go na całkiem inny kierunek działań. Dzięki niej nie opuszcza Nowego Paryża, tylko podejmuje się samodzielnego dokumentowania tego miejsca.
Powieść to głębokie zderzenie bestialstwa i pożogi wojny wraz z siłą poezji i abstrakcyjności surrealistycznej sztuki. Mielville jak zwykle wyciąga nas do bardzo szczególnego, jednocześnie konkretnego i ulotnego świata. Polecam!
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
China Mielville „Ostatnie dni Nowego Paryża” wydawnictwo Zysk i S-ka 2017
Komentarze