Camille, dziennikarka śledcza, wraca do Wind Gap - rodzinnego miasteczka - gdy dochodzi do dwóch szokujących zbrodni. W przeciągu roku zostają zamordowane dwie dziewczynki, a jej szef zleca jej ten potencjalnie gorący temat. Kobieta posiada wiele sekretów, a jej relacje z matką są bardzo specyficzne. Camille musi wrócić do miasteczka nie tylko po to, by napisać artykuł, ale też by zmierzyć się z własnymi demonami. To tam zmarła przed laty jej siostra, a ona sama zaczęła się okaleczać. Spotkanie z despotyczną matką okazuje się jednak znacznie trudniejsze niż sądziła.
Śledztwo zdaje się stać w miejscu, a ciężka atmosfera małego miasteczka zaczyna szybko ciążyć dziennikarce. W końcu poznaje swoją przyrodnią siostrę - niepokojąco oddaną matce nastolatkę, która też skrywa swoje sekrety. W jej rodzinnym mieście wszyscy się znają, choć nikt nie jest w stanie wytypować spośród siebie mordercy, wierząc że za zło musi odpowiadać ktoś obcy. Camille, próbując uzyskać materiały do artykułu, nawiązuje specyficzną relację z policjantem wysłanym tam, by zbadać sprawę. Z początku zdają się mieć sobie wiele do zaoferowania, jednak toksyczna atmosfera Wind Gap zdaje się uniemożliwiać kobiecie wszystko to, co byłoby dla niej dobre.
Mimo pozornie ciekawej historii, “Ostre przedmioty” nie wyróżniają się niczym szczególnym. Narracja jest dość sztywna, nijaka; książkę czyta się dość mozolnie. Fabuła mimo dobrych podstaw jest raczej nudna, a dialogi słabe. Podobnie zresztą jak i postacie z powieści Gillian Flynn. Całość wydaje się dość mało dopracowana, a akcja rozwija się zdecydowanie za wolno. Opisy są dość brutalne, a niepotrzebnie, ponieważ nie wnoszą one żadnego kolorytu, nie sprawiają, że akcja jest choć trochę bardziej wciągająca. Od samego początku rys powieści jest tendencyjny i nie uważam, by kolejne strony mogły w jakiś sposób zaskoczyć czytelnika.
Kolejne wątki “Ostrych przedmiotów” zdają się nie do końca pasować do siebie, a mimo brutalnego czy wręcz momentami niesmacznego tonu, powieść nie wzbudza emocji. Niestety muszę przyznać, że dawno nie czytałam aż tak nijakiego thrillera. To książka totalnie pozbawiona pomysłu i planu, jakby kolejne rozdziały zostały spisane pośpiesznie, a wszystkie elementy nie miały szans połączyć się ze sobą w spójną całość. Nie jestem w stanie wymienić ani jednego elementu tej powieści, który zrobiłby na mnie pozytywne wrażenie - od warsztatu autorki, przez opisaną historię, po jej zakończenie.
“Ostre przedmioty” to zdecydowanie słaba pozycja wśród kryminałów, choć być może dobry materiał na serial, o czym zresztą będzie można przekonać się już wkrótce.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Gillian Flynn, “Ostre przedmioty”, Znak, Kraków, 2018 r.
Komentarze