Bohaterka książki Dorothy Howell „Torebki i trucizna” jest zakupoholiczką. Może nie do końca oddana zakupom we wszelkiej ich formie, ale z pewnością uwielbia kupować torebki. Szczególnie zaś te zaprojektowane przez niejaką Judith Leiber, która tworzy miniaturowe dzieła sztuki. Stroje, dodatki i prezencja odgrywają ważną rolę w życiu Haley. Wymarzona najnowsza torebka od ulubionej projektantki stanowi cel sam w sobie. Jej motyw przewija się przez całą książkę, a cokolwiek by się w życiu bohaterki nie działo – zdobycie torebki nie może odejść w zapomnienie. Wydawałoby się, że wokół Haley wydarza się wiele ważniejszych rzeczy. Ale dla maniaczki torebek nie ma rzeczy ważniejszej od powiększenia kolekcji o nową zdobycz!
Główną bohaterkę poznajemy w momencie, gdy pracuje jako sprzedawczyni w sklepie Holt’s. Nie jest to jej wymarzona praca, ale jeśli właścicielem sieci jest... jej „tak jakby chłopak”, wówczas zmienia to znacznie postać rzeczy. Haley nie do końca ma zdefiniowany status związku, nie przyczynia się to zatem do jej stabilności emocjonalnej. Próbuje także studiować na college’u – wybrała dwa kursy, ale nauka nie idzie jej sprawnie, głównie brakuje jej motywacji. Gdyby trudności było mało, niebawem na przyjęciu organizowanym przez pracodawcę Haley, zostaje zamordowana była dziewczyna Ty. Dodatkowo Haley zastąpiła niedysponowaną kelnerkę z obsługi cateringowej, która dziwnym zbiegiem okoliczności zaginęła podczas przyjęcia.
Haley nie ujawniła policji ani nikomu znajomemu, że przez kilka godzin pełniła rolę kelnerki. Detektywi podejrzewają, że nasza bohaterka coś ukrywa. Niestety Haley brnie w kolejne kłamstwa, co sprawia, że sprawy gmatwają się jeszcze bardziej. I to stawia naszą maniaczkę zakupów w kręgu osób podejrzanych o morderstwo. Sprzedawczyni Holt’s nie ma zamiaru jednak pomagać policji, udzielając wyjaśnień czy wskazówek, które mogłyby przyczynić się do rozwiązania morderstwa. Haley próbuje sama rozwikłać zagadkę. Niekiedy jej poczynania powodują jeszcze więcej zamętu. Na domiar złego Ty wyjeżdża do Europy, a możliwość zakupu torebki Judith Leiber oddala się coraz bardziej...
W książce „Torebki i trucizna” intryga goni intrygę. Bohaterka postępuje zazwyczaj na przekór zdrowemu rozsądkowi, zupełnie jak bohaterowie amerykańskich horrorów, którzy zamiast uciekać na zewnątrz domu przed oprawcą, biegną schodami na górę, by zupełnie odciąć jakąkolwiek możliwość ratunku.... Takie rozwiązania oczywiście powodują, że akcja jest bardziej wartka, a zdarzenia ciekawsze. Czy jednak nie nazbyt często trudno uwierzyć czytelnikowi w niektóre postępowania bohaterki? Z pewnością.
Można by rzec, iż jest to powieść szyta grubymi nićmi. Mało w niej prawdopodobieństwa, ale nie możemy wymagać tutaj łamigłówek na miarę Sherlocka Holmesa, bo to przecież tylko chich –lit, co oznacza łatwą, miłą i przyjemną pożywkę dla umysłu. Taka jest z pewnością książka Doroty Howell „Torebki i trucizna.”
Sylwia Pardej
(sylwia.pardej@dlalejdis.pl)
Dorothy Howell, „Torebki i trucizna”, BELLONA, Warszawa 2012
Komentarze