„Otulone ciemnością” – recenzja
Autorka wprowadza nas w opowieść historią morderstwa, które jest o tyle skomplikowane, że denatka znaleziona nad rzeką jest ubrana w biały atłas, a w ręku trzyma zapaloną świecę. W dodatku obok ciała policjanci znajdują rysunki przedstawiające sceny biblijne. Z czasem znajdują się kolejne ciała kobiet ułożone w ten sam sposób.
Od początku podejrzanym jest Aleksander Podżorski – eksgangster, który w chwili obecnej prowadzi całkiem legalną firmę. Znał martwe kobiety i widział je jako ostatni. Czy to on jest „Całunnikiem”? Zagadkę próbuje rozwiązać charyzmatyczna i temperamentna komisarz Benita Herrera z pomocą zgranej grupy wiślańskich i cieszyńskich policjantów.
Czy się jej to uda? Czy oprócz rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw, które z pozoru nic nie łączy znajdzie jeszcze coś?
Jest to pierwszy polski kryminał, który przeczytałam, a według mnie zasługuje na miano pozycji godnej polecenia. Oczywiście, jeśli ktoś jest fanem tego rodzaju literatury. Autorka fantastycznie buduje kolejne wątki i napięcie. Dlatego ciężko jest oderwać się od historii, przez którą nas prowadzi. Bo zaskakujące zakończenie czeka na czytelnika na ostatnich stronach „Otulonych ciemnością”.
Lidia Brzezicka
(lidia.brzezicka@dlalejdis.pl)
Hanna Greń, „Otulone ciemnością”, Wydawnictwo Replika 2016
Ostatnio dodane
- „Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie” - recenzja
- „Ten, który wiedział” – recenzja
- „Ślepą, czarną nocą” – recenzja
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja

Komentarze