W drugiej połowie lat 90. w amerykańskim miasteczku Poughkeepsie zaginęło osiem zajmujących się prostytucją kobiet. Śledztwo bezowocnie kierowało podejrzenia na mężczyzn pasujących do typowych portretów zabójcy, a lokalna prasa przyzwyczajona do zamiatania brudów pod dywan nie zawracała sobie głowy sprawą zniknięć osób z marginesu społecznego. Pewnego dnia aresztowany w związku z napaścią Kendall Francois poprosił o rozmowę z panią prokurator. W pokoju przesłuchań beznamiętnie wskazał na zdjęcia poszukiwanych i cichym głosem wyznał, że zabił je wszystkie. To, co policja odkryła w domu zdawałoby się zwyczajnej czteroosobowej familii, przyprawiło nawet wyjątkowo odpornych funkcjonariuszy o mdłości. Nikt nie był w stanie zrozumieć, jak to możliwe, że pracujący w szkole młody, otyły człowiek o potulnym wyglądzie był zdolny do bestialskiego mordowania, a członkowie jego rodziny mimo zewnętrznych pozorów normalności przez tyle lat mieszkali w skrajnym brudzie, zupełnie ignorując silny zapach ciał rozkładających się na strychu, w piwnicy i… dziecięcym basenie.
Sprawa przyciąga uwagę znajdującej się w martwym punkcie swej kariery dziennikarki Claudii Rowe. Pragnąc odkryć motywy zbrodni i tajemnice skrywane w budynku przy Fulton Avenue, kobieta rozpoczyna korespondencję z osadzonym. Kendall na wstępie ostrzega ją, że chcąc dowiedzieć się czegoś o nim, będzie musiała zdradzić mu coś o sobie. Początkowo budzi to w Claudii opór, jednak determinacja („Miałam wrażenie, że wszystkie błędy, które w życiu popełniłam, prowadziły mnie właśnie do tej chwili”) i mimowolnie rodząca się obsesja biorą górę nad samozachowawczym trzymaniem na dystans kogoś, kto w napadzie szału był zdolny do zmiażdżenia gardła gołymi rękoma. Szukanie odpowiedzi na pytania o okrucieństwo i ciemne impulsy tkwiące w ludziach z czasem przeobraża się w badanie problemów klasowo - rasowych wciąż głęboko zakorzenionych w Poughkeepsie, a następnie w osobistą wiwisekcję traum z dzieciństwa. Claudia Rowe lawiruje między tworzeniem uniwersalnej opowieści o poznaniu zła i intymnego samopoznania. Muszę przyznać, że chociaż jest to jej pisarki debiut, robi to wręcz mistrzowsko, doskonale operuje językiem, kreując duszną atmosferę podszytej ciekawością i nienawiścią pięcioletniej znajomości. Autorce udało się przelać na papier nie do końca zrozumiałą fiksację, która w jakimś stopniu udziela się czytelnikowi i od czytania po prostu nie sposób się oderwać.
„Pająk i mucha” przedstawia fascynujący obraz nietypowej relacji reporterki i seryjnego dusiciela. Powieść ta wciągnie bez reszty nie tylko fanów kryminalnych seriali dokumentalnych typu „The Jinx” i „Making a Murderer”, ale również tych, którzy nie wierzą w to, że każdego da się tak po prostu rozłożyć na kawałki i wskazać wadliwy element odpowiedzialny za jego ciemną stronę. Czasem stawianie pytań nie przynosi wstępnie założonych celów, życie pisze historie dziwniejsze od fikcji, a próba zrozumienia drugiego człowieka, wymaga najpierw odkrycia prawdy o sobie samym.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
Claudia Rowe, „Pająk i mucha. Reporterka, seryjny morderca i znaczenie zbrodni”, Warszawa, Wydawnictwo Czarna Owca, 2017 r.
Komentarze