„Paleta marzeń” - recenzja

Recenzja książki „Paleta marzeń”.
Lekka niczym piórko, barwna jak tytułowa paleta – książka Małgorzaty Falkowskiej to opowieść, po którą warto było sięgnąć i poczuć jej klimat w tegoroczne wakacje.

„Paletę marzeń” bez zastanowienia polecić mogę tak naprawdę każdemu, kto ceni sobie obyczajówki i ich odprężającą siłę. Dla mnie dobra książka to taka, podczas czytania której odpoczywam, wyłączam swój umysł i staję się bacznym obserwatorem postaci i ich przygód. W tym przypadku stało się to bardzo szybko, bo już od pierwszych stron wciągnęłam się w historię stworzoną przez autorkę, Małgorzatę Falkowską.

Powieść „Paleta marzeń” urzekła mnie swoją fabułą, (która bez wątpienia nie należy do oklepanych i typowych historyjek) a także sposobem wykreowania oraz przedstawienia sylwetek głównych bohaterów książki – Magdy, Alka i Poli. Pokłony dla autorki powieści za narrację – cudownie jest czytać książkę, w której pojawia się narracja dwóch osób. Dzięki temu mogłam poznać myśli zarówno Magdaleny jak i Alka, świat z ich perspektywy, różną przeszłość i wspólną teraźniejszość. Postacie różnią się od siebie, przez co książka nabiera charakteru i nie jest mdła. Bez problemu mogłam wczuć się w jej klimat, a czytając kolejne stronice powieści miałam wrażenie, że wciągam się i czytam szybciej, szybciej i szybciej, nie mogąc się od niej oderwać.

Moim zdaniem książka „Paleta marzeń” przypadnie do gustu zarówno wytrawnym, wymagającym czytelnikom jak i nastolatkom, które dopiero wyruszają w tę niezwykłą przygodę jaką jest czytanie i jego magiczna moc.

Czy opowieść wymusiła na mnie jakieś przemyślenia? Myślę, że jak każda książka, pozostawiła coś po sobie w mojej głowie i moim toku rozumowania. Z pewnością nieraz wywołała uśmiech na mojej twarzy. Były momenty, w których współczucie mieszało się z irytacją, wplatała się także złość i zrozumienie – w końcu jestem rówieśniczką głównej bohaterki, która tak jak i ja przeszła w życiu wiele. Przyglądając się więc postępowaniom Magdy, starałam się zrozumieć jej zachowania i motyw, jakim się kierowała podejmując liczne decyzje i zmagając się z rzeczywistością, w której się obracała.

Akcja utworu rozgrywa się w Toruniu, pięknym mieście, które miałam okazję poznać kilka lat temu. Dzięki książce wróciłam pamięcią do tych chwil. Nie martwcie się jednak, że „Paleta marzeń” to głównie opisy, rujnujące spójną całość. Wręcz przeciwnie – uważam, że mogłoby być ich nieco więcej.

Podsumowując, stwierdzam, że było romantycznie i obyczajowo. Nietypowa fabuła, skrajne uczucia i sympatia do głównych bohaterów sprawiły, że książkę czytało się błyskawicznie. Autorka książki – potocznie mówiąc – zrobiła kawał dobrej roboty. Polecam „Paletę marzeń”, nie mogąc doczekać się kolejnego utworu M. Falkowskiej. Mam nadzieję, że autorka nie zmieni stylu pisania, bo ten jak najbardziej trafił w mój gust.

Emilia Sękowska
(emilia.sekowska@dlalejdis.pl)

Falkowska Małgorzata, „Paleta marzeń”, Lira, Warszawa 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat