„Pamięć Zofii” - recenzja

Recenzja książki „Pamięć Zofii”.
„Pamięć Zofii” autorstwa Zofii Dopke jest lekturą, na którą zdecydowałam się z konkretnych powodów.

Każdy z nas niezależnie od wieku, stanu cywilnego czy majątkowego nosi w sobie fragment dziecka, które zostało w przeszłości skrzywdzone przez swoich najbliższych. Kluczowym dla poczucia jedności z sobą w wersji dorosłej osoby jest powrócenie do czasów, gdy nasze dziecięce poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane i zaakceptowanie tamtejszej rzeczywistości. Jeśli jesteś jedną z osób, której w dzieciństwie odebrano głos, pozwól autorce zabrać Cię w podróż po 83 stronach książki opisującej najważniejsze momenty z jej życia, które sprawiły, że mała Zosia stała się właśnie taką Zofią.

Książka jest chronologiczna, częściowo mamy styczność z małą, odważną Zosią wychowującą się w milczącej, dysfunkcyjnej rodzinie, by w kolejnym rozdziale poznać dojrzałą kobietę usiłującą zmierzyć się z dziecięcymi traumami. Lekturę otwiera nam pewnego rodzaju przebudzenie dorosłej Zofii - po lekturze Szekspira, idąc do księgarni za sprawą niewytłumaczalnej siły zboczyła z drogi wchodząc do kościoła św. Jerzego. Sama nie rozumiała czemu, ale mimo że była to ceremonia pogrzebowa obcej dla niej osoby postanowiła tam zostać. Dopiero uczestnictwo w uroczystości, gdzie nie była zaangażowana emocjonalnie sprawiło, że zrozumiała czym jest śmierć i jaki ból sprawia najbliższym żegnanie członka rodziny odchodzącego na wieczność do krainy Hadesu. Wprawdzie Zofia pochowała już wielu bliskich – Konrada, swoje dzieci, mamę, babcię - to wewnętrzne dziecko nie pozwalało jej na smutek czy łzy - a tym samym nigdy nie przeszła okresu żałobnego, uwalniając stosownych wobec straty emocji. Dopiero jako wiekowa kobieta często wsłuchująca się w spowiedzi trzeźwych alkoholików pojmuje, że jest DDA [dorosłe dziecko alkoholika] i właśnie ten syndrom sprawia, że ma w sobie ukrytych wiele lęków związanych ze śmiercią czy deficytami zaufania. Proces poznawania samej siebie przyczynia się do odkrycia niezwykle bolesnych, głęboko zamkniętych faktów z dzieciństwa, by Zofia wreszcie mogła zrozumieć, dlaczego była martwa za życia.

Kilkuletnia Zosia pragnąc bliskiej relacji z Konradem nie potrafi pojąć dlaczego „tata” zawsze prosi o piwo, by być w stanie w ogóle się podnieść. Autorka wraca pamięcią do dnia, gdy poszła z mamą do pasmanterii. Była zdumiona słysząc, że przyszły tam po największe czarne skarpetki, bo przecież mama mówiła, że one idą na zakupy – w rozumieniu dziecka miały bowiem kupić coś dla niej, dla Zosi. Nie dość, że jest zła i zawiedziona to jeszcze kompletnie nie rozumie, dlaczego sprzedawczyni mówi do matki, że jej współczuje, obserwując przy tym, jak mama ukradkiem wyciera łzy. Na pewno wielu z was wie, jak czuła się dziewczynka podejrzewająca, że dorośli nie mówią jej do końca prawdy. A przecież tak samo jak dorośli miała uczucia i z całych sił pragnęła, żeby dorośli ją, zauważyli, informowali i szanowali. Rodzice często nie są świadomi, że dzieci mają taką dobrą pamięć i dokładnie zapamiętują sytuacje, w których ktoś potraktował je źle, co spowodowało ich smutek, żal czy brak poczucia bezpieczeństwa. Symboliczne czarne skarpetki spowodowały, że dorosła kobieta panicznie bała się pożegnań, gdyż nikt jej do nich nie przygotował. Zosia miała dokładnie 9 lat, gdy zmarł jej ojciec, którego właściwie i tak nigdy nie miała, bo dla Konrada pierwsze skrzypce grały alkohol, a nie jego rodzina. Autorka beznamiętnie opisuje, że kilka razy trafiał na odwyk, gdzie po serii urojeń, że zjadają go szczury i robaki, uciekał i wpadał w kolejny ciąg. Opowiadanie o tym pomaga zmierzyć się z etapem najtrudniejszym dla dziecka alkoholika- czyli pogodzeniem się z tym, że ojciec był nieobecny z powodu choroby, jaką jest alkoholizm.

Mała Zosia była dzieckiem głęboko przeżywającym każdą emocję, szczególnie złość. Jednakże już jako kilkulatka z powodu nieprawidłowych reakcji najbliższych nauczyła się, że nieokazywanie lęku jest czymś na wskroś dobrym. Pewnego dnia zdenerwowana przez kolegę z podwórka, udaje się samotnie w poszukiwania mamy wiedząc, że znajduje się ona kilka kilometrów od ich domu, ponieważ wyszła do babci. Przemierzając ciemny las brzozowy oczywiście napotyka na potencjalne zagrożenie w postaci człowieka jadącego szosówką, który mógł chociażby ją potrącić. Mimo strachu szła uparcie dalej. Gdy doszła do babci, a mama spostrzegła, że przyszła zupełnie sama chciała ją zganić. Jednak babcia pochwaliła odwagę małej Zosi. W ten sposób dziewczynka nauczyła się nie okazywać lęku. Mimo że przez całe życie towarzyszył jej głównie strach, to doskonale wiedziała jak go ukryć.

W dalszej części książki bliżej poznajemy Konrada, którego autorka wciąż nie potrafi nazywać ojcem. Zgodnie ze słowami kobiety w momencie jej przyjścia na świat, Konrad jak zwykle znajdował się w barze, dopiero nad ranem, do pijanego nadal mężczyzny dociera, że jego kolejna córka już się urodziła. Nietrzeźwy udał się do szpitala, jednak salowa go nie wpuściła, wyczuwając woń alkoholu, Konrad zobaczył Zofię jedynie przez okno i można rzec, że do ostatnich dni jego życia widywali się tak jakby przez szkło, ponieważ autorka nie pamięta go w stanie trzeźwości. Chcąc móc lepiej zrozumieć chorobę i zmagania mężczyzny, kobieta zgłębia jego historię rodzinną dowiadując się tym samym, że zanim Konrad spotkał Marynię, szaleńczo się zakochał w zamężnej sąsiadce Jadwidze. Pokochał ją tak mocno, że chciał się żenić. Mimo, że mąż Jadwigi już piąty rok nie wracał z wojny, to według woli księdza należało czekać bowiem sześć lat musiało minąć, aby uznać męża za zmarłego. Młodzi, zapatrzeni w siebie ludzie chcieli czekać, ukrywając się przed wścibską społecznością wioski spotykali się ze sobą pomimo otrzymanej dezaprobaty. Jednak gdy brzuch wybranki zaczął być widoczny, babcia Agnieszka wzięła sprawy w swoje ręce – podzieliła dom na pół, postawiła płot i przestała się do Jadwigi odzywać, a Konrada wygnała do miasta, gdzie poznał Marynię. Świat jest mały, a prędzej czy później, jeśli ktoś ma się spotkać, to się spotka – przekonały się o tym siostry – Wanda owoc miłości Jadwigi i Konrada; i Mirka, również będąca jego dzieckiem, poznające się dopiero jako staruszki.

Autorka stawia nam czytelnikom fundamentalne pytanie: „Jak może poradzić sobie mężczyzna, któremu odebrano pierwsze dziecko i miłość życia?” Każdy pewnie znalazłby swój sposób, Konrada to zrujnowało - właśnie wtedy zaczął pić. Patrzył na swoją pierworodną przez płot i żale topił w alkoholu, nie mogąc z nikim porozmawiać. Zarówno ja jak i Zofia uważamy, że trzeba mu wybaczyć i i skupić się na tu i teraz. Powszechnie wiadomo, że przebaczenie jest bardziej uwalniające dla zranionych, gdyż tylko dzięki temu można ze świeżym spojrzeniem ruszyć dalej. Autorka zrozumiała to dopiero jako poważna kobieta, natomiast czytelnicy dzięki jej pracy nad książką mają na to szanse znacznie szybciej.

„Pamięć Zofii” to utwór literacki, który pomaga odnaleźć w sobie stłamszone dziecko i uwolnić je. Uważam, że jest on bardzo wartościową pozycją, zarówno dla młodzieży jak i starszych czytelników, gdyż pozwala nauczyć się konfrontacji przeszłością; akceptacji, że nie możemy tego zmienić, by wreszcie móc pogodzić się z tym, że nie możemy rodzica alkoholika uratować. Ukazane jest to diabelnie dobitnie, że jeśli ktoś sam nie chce wyzdrowieć, to żadna miłość i opieka go nie uleczą. I choćbyśmy starali się z całych sił, to nie my mamy wygrać z alkoholizmem, co w moim odczuciu jest najtrudniejsze do zaakceptowania. Jeżeli jesteście gotowi na uwolnienie się od traum dziecięcych, przygotujcie sobie ciepłą herbatę i ruszajcie z Zofią na spacer po ulicach Gdańska, który przedstawi wam zarówno Zosię i jej demony jak i wasze odepchnięte zmory.

Margarita Jaworska
(margarita.jaworska@dlalejdis.pl)

Zofia Dopke, „Pamięć Zofii”, Novae Res 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat