„Pamiętne lato” - recenzja

Recenzja książki „Pamiętne lato”.
Przeszłość puka do drzwi niespodziewanie. Czy podczas dwóch wspólnych tygodni w prowansalskiej winnicy eksmałżonkowie będą w stanie udawać parę?

Natasha wreszcie odnalazła spokój. Prowadzi niewielką kwiaciarnię w urokliwej wiosce Willowbrook i zdaje się, że przeszłość – a zwłaszcza nieudane małżeństwo z Lukiem Duvalem – została na dobre zamknięta. Wszystko się zmienia, gdy trzy lata po rozwodzie Luc niespodziewanie pojawia się w drzwiach jej sklepu. Okazuje się, że nigdy nie wyznał rodzinie prawdy o ich rozstaniu, a jego poważnie chory ojciec pragnie spotkać się z Natashą. Luc prosi ją, by towarzyszyła mu w podróży do Francji. Natasha, choć zaskoczona i pełna wątpliwości, ostatecznie się zgadza. „Pamiętne lato” to pierwszy tom serii rozgrywającej się w malowniczym Willowbrook – miejscu, gdzie serca mają szansę zacząć od nowa.

Z jednej strony historia przedstawiona w powieści sprawia wrażenie na tyle wiarygodnej, że można uwierzyć, iż coś podobnego mogło wydarzyć się naprawdę. Z drugiej – jest mocno trywialna i przewidywalna. Szkoda, że po raz kolejny zastosowano utarty schemat: on – nadludzko przystojny, bajecznie bogaty, ale oczywiście zamknięty w sobie i gburowaty; ona – szara myszka, która w rzeczywistości okazuje się szczupła, piękna i obdarzona silnym charakterem. Naturalnie tylko ona potrafi przebić się przez jego twardą skorupę i dotrzeć do serca. Może lubimy ten schemat jako kobiety, może daje nam pewną satysfakcję, ale mam wrażenie, że przez to książki sporo tracą – bo znów „on” musi być idealny pod każdym względem, a „ona” wyjątkowa na tle całego świata. To przerysowanie wydaje się zupełnie niepotrzebne.

Czytając „Pamiętne lato”, najczęściej w głowie miałam jedno słowo – poprawna. Narracja poprawna, historia poprawna, kreacja bohaterów poprawna. Zabrakło mi jednak czegoś charakterystycznego, wciągającego. Choć jednocześnie nie mogę powiedzieć, żebym jakoś bardzo się nudziła czy męczyła podczas lektury – byłam ciekawa, co wydarzy się dalej i przeczytałam książkę dość szybko. Szkoda jednak, że zamiast kilku leniwych scenek autorka nie postawiła na coś bardziej dynamicznego – momenty, które lepiej pokazałyby cechy bohaterów, zamiast tylko o nich opowiadać w rozmowach pomiędzy Natashą a Lukiem.

Podobało mi się to, że uczciwie pokazano punkt widzenia obojga bohaterów i podkreślono, że w życiu rzadko coś jest czarno-białe. Dla czytelniczek, które nie przepadają za książkami 18+, to też dobra pozycja – sceny intymne ograniczono do absolutnego minimum, więc jeśli nie przepadasz za erotyką w powieściach, jest to kolejny plus. Miłym dodatkiem są również francuskie przepisy zamieszczone na końcu – to dania, które pojawiały się w historii, ciesząc zmysły naszych bohaterów. Myślę, że to uroczy, przyjemny drobiazg.

„Pamiętne lato” nie jest powieścią złą, ale też nie wyróżnia się niczym szczególnym. To lekka, spokojna historia – idealna na niezobowiązującą, wakacyjną lekturę.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Sophie Claire, „Pamiętne lato”,  Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat