„Pamiętnik kobiety cudzołożnej” - recenzja

Recenzja książki „Pamiętnik kobiety cudzołożnej”.
„Nie pytaj, co możesz zrobić dla swojego kraju. Pytaj, co twój spryt może zrobić dla ciebie”- recenzja książki Curta Levianta pt. „Pamiętnik kobiety cudzołożnej”.

Powiedzieć, że książka opowiada o trójkącie miłosnym jest niedopowiedzeniem roku. Jest to swoista opowieść o kręgu miłosnym, w którym żadna z decyzji nie wydaje się być słuszna.

Piękna lecz niemłoda już Aviva poznaje młodszego o kilka lat Włocha imieniem Guido, który odwoził do niej córkę sąsiadki na lekcje wiolonczeli. Guido sam kiedyś grał, a pod wpływem pięknej nauczycielki zamierza zacząć pobierać lekcje u Avivy, aż w końcu ją w sobie rozkocha. Po kilku tygodniach udaje mu się uwieźć kobietę, choć dobrze zdaje sobie sprawę, że Aviva jest zamężna, a on sam ma nieszczęśliwą żonę. Przystojny Włoch, którego nadmiar testosteronu jest życiowym przewodnikiem opowiada o swoim romansie dawnemu przyjacielowi Charliemu. Ten zafascynowany postanawia odnaleźć wybrankę kolegi i sprawdzić jaka jest i czy kobieta rzeczywiście istnieje, bo Guido od lat miał problemy z prawdomównością. Nie da się ukryć, że Charlie nie potrafi wyzbyć się urazy z lat szkolnych  i nie informując go odnajduje kobietę. Pod pretekstem lekcji wiolonczeli umawia się z nią na spotkanie i oferuje jej w zamian za zajęcia porady psychologiczne. Aviva otwiera się przed nim, opowiadając o toksycznej sytuacji w jaką jest uwikłana, nieświadoma, że Charlie zna jej kochanka…

Przedstawiona historia nie jest tylko zwykłą mało prawdopodobną opowiastką, ale przedstawia problemy prawdziwego świata. Bez trudu można przenieść się w nowojorski klimat i wczuć się w sytuację, która równie dobrze mogłaby mieć miejsce u kogoś kogo codziennie mijamy na ulicy uprzejmie mówiąc „Dzień dobry”.

Autor ustami bohaterów odpowiada na trudne pytania takie jak dlaczego zdradzamy, czym jest kryzys wieku średniego i przede wszystkim do czego może doprowadzić zazdrość i skrywane urazy.

Chciałabym żeby książka dotarła nie tylko do kobiet, ale i do mężczyzn, którzy mogliby zrozumieć, że nie każda kobieta eksperymentująca w łóżku z różnymi mężczyznami od razu musi mieć przyklejoną łatkę nierządnicy. Często kieruje nimi niepewność, kompleksy, ciekawość lub potrzeba miłości. Zagubione kobiety bardzo często myślą, że droga do miłości prowadzi przez łóżko, gdzie czeka je zawód, więc uciekają do następnego popełniając wciąż te same błędy.

Książka jest pełna humoru i ciekawych anegdot. Mnie urzekły odnośniki w kształcie serduszek prowadzące do ostatnich stron gdzie skupione są różne historyjki niedopowiedziane w tekście, dzięki czemu po przeczytaniu książki, albo w trakcie, jeżeli ktoś nie może wytrzymać, można przeżyć z bohaterami jeszcze kilka chwil.

Moim zdaniem książka z psychologicznego punktu widzenia jest bardzo ciekawa. Humor również oceniam na plus. Zdecydowanie nie jest to opowieść dla osób spodziewających się stron kipiących erotyzmem. Co to to nie. Owszem występuje wiele kwestii seksualnych, ale nie są za bardzo zgłębione.

Jest jednak kilka rzeczy, które mi się nie spodobały, przede wszystkim to, że książka mając ponad 600 stron tak naprawdę wartościowo mogłaby być połowę lżejsza. Wiele wątków się powtarza na rozmaite sposoby i mówionych przez różnych, albo i tych samych bohaterów. Za pierwszym czy drugim razem wydaje się to fajne i jest w tym jakaś metoda, ale za kolejnym jest to zwyczajnie denerwujące.

Brakowało mi również konkretnego zakończenia, które jest po prostu urwane. Po przeżyciu z bohaterami tak intymnych chwil, czułam się oszukana czytając zakończenia, bo jak przez całą książkę można powtarzać po kilka razy te same myśli, a tak barbarzyńsko pozbawić czytelnika zakończenia?!

Ostatecznie stwierdzam, że chociaż historia opowiedziana jest w fajny sposób i poruszająca naprawdę istotne tematy, bo wiele współczesnych kobiet mogłoby się utożsamić z bohaterką i zmienić swoje nastawienie nie chcąc podzielić jej losu, to kilka szczegółów takich jak bezsensowne przeciąganie fabuły kosztem poskąpienia czytelnikowi zakończenia przeważają na niekorzyść całości. Czuję niedosyt po przeczytaniu „Pamiętnika kobiety cudzołożnej” i zdecydowanie nie jest to niedosyt pozytywny.

Jolanta Czerwiak
(jolanta.czerwiak@dlalejdis.pl)

Curt Leviant, "Pamiętnik kobiety cudzołożnej", Bellona 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat