Carrie Frances Fisher to amerykańska aktorka, pisarka i scenarzystka. Zmarła w 2016 roku, w wieku 60 lat. Zostawiła po sobie znakomity dorobek, a w naszych sercach na zawsze pozostanie księżniczką Leią - osobą o niezwykłej charyzmie, talencie i błyskotliwym poczuciu humoru. Czytając jej ostatnią książkę pt. Pamiętnik Księżniczki, można odnieść wrażenie, że czytelnik staje się częścią świata autorki. Powieść została bardzo dobrze napisana. Bywa słodka, czasem gorzka; odnosi się zarówno do przykrych, jak i lepszych chwil z życia aktorki. Między wierszami Carrie ukryła wiele bólu i żalu - zwłaszcza skierowanego do swojej matki i reżyserów. Autorka odkrywa przed nami swoje problemy, poczynając od nastoletnich kłopotów ze swoją kobiecością, aż po próbę (jakże udaną) wyrzucenia ze swojej pamięci romansu z Harrisonem Fordem. Generalnie biografia jest swoistą autoterapią, chęcią rozgrzeszenia siebie i powiedzeniem na głos: TAK, MIELIŚMY ROMANS.
W książce bardzo mocno przebijają się wątki dotyczące problemów wieku dojrzewania i wczesnej młodości. Carrie Fisher męczyły problemy egzystencjalne, emocjonalne, z akceptacją siebie i innych. Autorka pisząc autobiografię wiele zaczerpnęła ze swojego nastoletniego pamiętnika. Ten zabieg wprowadził do książki pewien dynamizm, co wydaje się wręcz niemożliwie przy tego typu książkach. Język dojrzałej osoby miesza się z młodzieńczym rozgoryczeniem i fascynacją światem.
Carrie napisała dobry Pamiętnik księżniczki. Łączy on ból i radość, grzech i oczyszczenie z win. A któż z nas nie lubi antonimów?
Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)
Carrie Fisher, Pamiętnik księżniczki, 2017
Komentarze