„Pamiętnik Starego Ubeka” – recenzja

Recenzja książki „Pamiętnik Starego Ubeka”.
Bronisław Beton-Baton „kurczę pieczone w pysk” powraca! Tym razem w powieści Marcina Wolskiego.

Jędrzej Marciński, pisarz i dziennikarz dostaje dziwny telefon od Bronisława Betona-Batona, który zaprasza go do siebie. Pomimo wątpliwości postanawia zaryzykować i wybrać się do Chojnówki. Po jeszcze dziwniejszej niż telefon podróży dociera na miejsce, gdzie w kamuflażu czeka na niego Beton-Baton. Zabiera Marcińskiego do swojej odciętej od świata, ale bardzo dobrze wyposażonej, rezydencji. Wskazuje mu miejsce do spania w komórce stojącej na terenie posiadłości i niemalże każdego dnia raczy opowieściami ze swojego życia. Raz o tym jak przeszukiwał wrak Titanica, raz o tym jak brał udział w zamachu na Johna Lennona. Jędruś z niedowierzaniem skrzętnie notuje i z każdym dniem coraz bardziej traci wiarę w to, że ktoś go odnajdzie.

Marcin Wolski, pisarz, dziennikarz i satyryk w mistrzowski sposób dobiera słowa i przechodzi z jednego tematu do drugiego. Pisze specyficznym językiem, który podkreśla prześmiewczy styl książki. Historie, które wkłada w usta Betona-Batona, bawią do łez. Dlatego nie polecam czytać „Pamiętnika Starego Ubeka” w miejscach publicznych, bo można spotkać się z dziwnymi spojrzeniami ludzi. Ale cóż się dziwić, kiedy człowiek na głos wybucha śmiechem i nie umie tego powstrzymać, „kurcze pieczone w pysk”?

Idealna lektura na letnie wieczory.

Dominika Jaworowska
(dominika.jaworowska@dlalejdis.pl)

Marcin Wolski, „Pamiętnik Starego Ubeka”, Warszawa, Wydawnictwo Fronda, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat