Zarówno tytuł, jak i dopisek do niego: „ze wspomnień młodej panny ułożony” od razu zapoznają czytelnika z główną bohaterką. Siedemnastoletnia Wacława właśnie opuszcza mury pensji razem z opiekunką, Binią. Rodzice panienki, będący w separacji, ustalili, że pierwszy rok po szkole spędzi z matką, a następny z ojcem. Choć rodziców bohaterki połączyła miłość, to rozstanie spowodowały odmienne pochodzenie, różnice w światopoglądach i oczekiwaniach wobec życia. Rodzina matki Wacławy związek ten traktowała jako mezalians, ponieważ była ona majętną ziemianką, natomiast jej wybranek – profesorem na Politechnice.
Czytelnik dowiaduje się, jak na życie Wacławy wpłynie przeszłość jej rodziny, a także pozycja, w której się znalazła: rozdarcie między dwiema różnymi wizjami swojej przyszłości. Matka podczas swojego roku z Wacławą pragnie przekonać ją do własnego życia – chce wydać ją dobrze za mąż, co poniekąd spłaciłoby jej własną „winę” wobec rodziny, czyli mezalians sprzed lat. Rodzicielka kusi córkę jeszcze przed jej powrotem na wieś: karetą, służbą, eleganckimi strojami i biżuterią. Czy sprytne działania matki stopią się w jedność z naiwnym jeszcze, bo w trakcie kształtowania, charakterem dziewczyny? I jak na formowanie jej światopoglądu wpłyną rozsądne rady i ostrzeżenia ojca?
To książka, od której bije świeżością, zaciekawieniem światem i naturalnym, niewymuszonym stylem pisania. Świetnie oddaje to również samą główną postać, niezmiernie interesującą, bo w trakcie przemian życiowych. Zatopiona w staroświeckim świecie dobrze urodzonych, gdzie kobiety mają konkretne, ustalone od lat miejsce musi dokonać wyboru, jak będzie wyglądała jej przyszłość. Czy wypełni oczekiwania i marzenia swojej matki czy da dojść do głosu swoim własnym potrzebom? I jakie tak naprawdę są marzenia jej matki?
Eliza Orzeszkowa wyraźnie krytykuje dziewiętnastowieczne życie ludzi bogatych, wybory, a może i brak wyboru, majętnych kobiet. Wplata w historię znane z pozytywizmu wątki feministyczne, wyraźnie opowiada się za emancypacją kobiet i poświęca sporo miejsca etosowi pracy. W swojej głównej bohaterce zasiewa ziarna sprzeciwu wobec ówczesnych norm, pozwala jej na myślenie po swojemu.
Przyjemne dla oka wydanie w twardej oprawie zachęca swoją objętością – ponad siedemset stron zwartego tekstu – i obiecuje kilka wieczorów przy zajmującej lekturze. I właśnie tak było w moim przypadku, a dodatkowo książka ta pozwoliła mi na nieco sentymentalny powrót do lat nastoletnich, kiedy czytywałam podobne powieści. Z uśmiechem na ustach podczas poznawania losów Wacławy przypominałam sobie również swoje własne życie.
Choć duża liczba stron mogłaby nasunąć myśl o pojawiającej się gdzieniegdzie nudzie w treści, to trzeba zaznaczyć, że „Pamiętnik Wacławy” stroni od usypiania czytelnika swoją akcją. Pomaga w tym bogaty i barwny język, dzięki któremu świetnie zostały oddane charaktery postaci i to nie tylko tych głównych. Powieść ta zachęciła mnie do tego, by dać drugą szansę „Nad Niemnem”, która już trafiła do kolejki książek do przeczytania.
Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)
Eliza Orzeszkowa, „Pamiętnik Wacławy”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2015
Komentarze