„Papierowe pocałunki” - recenzja

Recenzja książki „Papierowe pocałunki”.
„Kochana Zosieńko (…)”, czyli listy pisane miłością.

Każdy człowiek na świecie marzy o miłości. Tej jedynej, niepowtarzalnej, pięknej, pełnej szacunku, wyrozumiałości i tej specyficznej iskry uniesienia. W „Papierowych pocałunkach” odnajdziesz wszystko to, czego szukasz w miłości. Nie jest to tylko książka dla kobiet. Nie tylko dla osób młodych czy starszych. To książka dla każdego. Dla każdego, który pragnie kochać albo być kochanym.

Główni bohaterowie to Zosia i Janusz, którzy przez całą książkę prowadzą nas przez drogę swojej specyficznej krainy. Specyficznej, bo dla współczesnego człowieka trochę odległej. Akcja przypada na lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy to telefony były ogromną rzadkością, a komunikacja przebiegała w oparciu o papier i pióro. Zosia i Janusz, dwójka młodych ludzi, poznają się na imprezie i od razu wpadają sobie w oko. Zosia to uczennica liceum pedagogicznego, a Janusz… Janusz, tuż po rozpaleniu się gorącego uczucia w sercu swoim i dziewczyny, zostaje powołany do wojska. Ich miłość jest jednak tak silna, że odległość i ciągła tęsknota nie jest problemem w utrzymaniu kontaktu. Pobierają się, a mimo to nadal żyją ze sobą na odległość. Powiedziałabym, że Janusz „zahacza” wręcz o kościół, aby wziąć z Zosią ślub i zaraz znowu udać się do wojska. Ciągła rozłąka nie zrażała jednak zakochanych.

„Stale coś mi się chce. Co, to właściwie sam nie wiem. Wiem tylko, że pragnę, aby coś się zmieniło w moim życiu, żeby być z Tobą jak najwięcej, nie tylko w niedzielę, ale cały tydzień. Wiem, że na to trzeba poczekać, ale co sobie pomarzę, to moje”.

Książka jest napisana cudownym językiem, opiera się głównie na listach młodziaków, które rozkleiły mnie doszczętnie. Łzy zbierały mi się w oczach co chwilę na znak piękna słów, które czytałam. „Papierowe pocałunki” uczą też wielu rzeczy. Pokazują, że my, pełni cyfryzacji ludzie, gubimy się w dzisiejszych realiach, pędzimy za pracą i zaniedbujemy nasze połówki. Książka swoją treścią zdaje się wręcz krzyczeć: „Człowieku! Ocknij się! Śpisz codziennie obok ukochanej osoby! Doceń to!”.

Szacunek, wrażliwość, upór i męstwo – właśnie to bije z tej książki. Jest to krótki utwór a jakże pokrzepiający, ciepły i skłaniający do refleksji. Całym sercem polecam. Na pewno za jakiś czas wrócę do tej książki.

Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)

„Papierowe pocałunki”, Patrycja Koza, Novae Res, Gdynia 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat