„Paranoja” Lisa Jackson – recenzja

Recenzja książki „Paranoja”.
Zawiedzione nadzieje: edycja jesienna.

Nadeszła jesień. Gdy za oknem leje deszcz i huczy wiatr, jedni popadają w depresję, inni stwierdzają, że wreszcie jest czas na zanurzenie się w opowieści z dreszczykiem igrającej z naszym poczuciem bezpieczeństwa, chociaż fizycznie wciąż pozostajemy w zaciszu własnego domu. Tak zaklasyfikowana jest chociażby „Paranoja” Lisy Jackson.

Zgodnie z okładkowym biogramem Jackson ma na koncie ponad siedemdziesiąt pięć pozycji przetłumaczonych na dwadzieścia języków, a jej twórczość rozeszła się w ponad trzydziestu milionach egzemplarzy. Przyznam, że nazwisko niewiele mi mówiło, ale po krótkim internetowym rozeznaniu okazało się, że w Polsce wyszła prawie połowa jej książek. Tego typu informacje sugerują, że mamy do czynienia z doświadczoną i darzoną zaufaniem wydawców pisarką. Czy treść „Paranoi” sprostała moim rozbudzonym po letnim letargu oczekiwaniom?

Główną bohaterką jest Rachel Gaston, rozwiedziona matka dwojga krnąbrnych nastolatków, która od dwudziestu lat pokutuje za własne błędy młodości i nie chodzi wyłącznie o jej potomstwo. Pewnej nocy wraz z grupą bliższych i dalszych przyjaciół wybrała się do opuszczonej fabryki, aby tam… postrzelać do siebie ze ślepaków. Ta, delikatnie mówiąc, głupia zabawa przybrała śmiertelny obrót – Rachel przypadkiem zabiła przyrodniego brata Luke’a. Co prawda, kobieta uniknęła więzienia, ale jej własny umysł do dnia dzisiejszego karze ją, produkując koszmary senne i problemy o charakterze lękowym. Poczucie zagrożenia narasta, gdy zbliża się zjazd absolwentów, a jedna z osób, które były tamtego dnia w budynku, zostaje znaleziona martwa.

Autorka już na wstępie sugeruje nam, że to, co widzi, Rachel może wcale nie mieć miejsca, a jej paranoja jest tak naprawdę jedynie urojeniami wynikającymi z nieodpowiednio leczonych zaburzeń psychicznych. Niestety, ten wątek, jak i cała intryga kryminalna, zostaje zawinięta w ciasny kokon smętnej obyczajowej dramy rodzinnej, sztucznych dialogów i romansów rodem z najgorszej brazylijskiej telenoweli. Na domiar złego Jackson wybitnie denerwowała mnie powtórzeniami zwrotów, czy całych sytuacji (ile razy kobieta może coś rozlewać i oblizywać usta?!) i ciągłym, namolnym streszczeniem tego, co już od kilkunastu stron wiemy. Wiele rzeczy można literaturze wybaczyć, ale przynudzanie, traktowanie czytelnika jak niemoty i absolutny brak klimatu zagrożenia do nich nie należą.

Podsumowując, jeśli miałabym polecić komuś lekturę „Paranoi”, to chyba tylko tym, którzy chcą dzięki oprawie zachować pozory, że czytają thriller/kryminał, a tak naprawdę łakną dniem i nocą śledzić, jak dwoje rozwodników ratuje swój pogruchotany związek.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Lisa Jackson, „Paranoja”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa, 2022r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat