Paranormalne przygody

Recenzja książki Przebudzenie.
Książka Kelley Armstrong idealnie wpasowuje się w krajobraz powieści o wampirach, wilkołakach i czarodziejach. Tym obecnie żyje świat nastolatków, uciekających w świat magii, przed szarą rzeczywistością.

„Przebudzenie” to druga część sagi z cyklu „Najmroczniejsze moce” i zdecydowanie lepsza od swojej poprzedniczki. To, co w „Wezwaniu” irytowało najbardziej, czyli brak dynamicznej akcji oraz brak dobrego pomysłu na powieść, na szczęście zanika w części drugiej, w której autorka postawiła przede wszystkim na szybkość zdarzeń, nawet kosztem opisów i dialogów. Akcja goni akcję, a ucieczek, pogoni, strzelania, zdrad, a także błyskawicznego rozwiązywania kluczowych zagadek, jest pod dostatkiem.

Dzięki dynamicznej fabule, książka trzyma nas w ciągłym napięciu, co zadowoli niejednego czytelnika. Także miłośnika popularnej serii książek o wampirach Stephenie Meyer, w których opisy odczuć, uczuć i lęków głównej bohaterki, potrafiły uśpić nawet niejednego jej fana. Kelley Armstrong nie stawia na uczucia i miłostki, choć widać, że bardzo chciałaby i myślę, że w następnej części będziemy tego świadkami, gdyż w „Przebudzeniu” są ku temu delikatne przesłanki. Biorąc pod uwagę, że bohaterowie jej powieści są nastolatkami, a także to, że książka skierowana jest głównie do czytelników w przedziale 14-18 lat, myślę, że sprawy uczuciowe nie będą determinowały przebiegu powieści. Nie wpłynie to też znacząco na objętość książki, której trzysta stron, nieomal samej akcji, czyta się przyjemnie, w przeciwieństwie do innych wielostronicowych „dzieł”, nastawionych wyłącznie na ilość, a nie na jakość.

W „Przebudzeniu” grupa paranormalnych, z nekromantką Chloe na czele, dostępuje przebudzenia-objawienia i odkrywając, że dalsze przebywanie w zamkniętym ośrodku dla trudnej młodzieży Lyle House, może zagrażać ich życiu, postanawia uciec. Wraz z Chloe na wolności musi radzić sobie także Derek-wilkołak oraz Simon i Tori-czarodzieje. Wpadają oni w sidła Grupy Madisona, tworzonej przez innych dorosłych paranormalnych, w tym także tych, którzy przyczynili się do modyfikacji genetycznych nad dziećmi, nad którymi trudno im teraz przejąć kontrolę.

W drugiej części sagi, wiele spraw wyjaśnia się i młodzi o paranormalnych zdolnościach, wiedzą już, z kim przyjdzie im walczyć. W ciągłym strachu, ukrywając się nie tylko przed Grupą Madisona, ale także przed postronnymi ludźmi oraz innymi paranormalnymi, niejednokrotnie zmuszeni są do walki o własne życie. Na szczęście dla nich samych, odkrywają swoje tajemne moce, co ułatwi im zadanie.

Te wszystkie pozytywy nie zmieniają faktu, że książka jest skierowana tylko do młodych czytelników. Język używany w powieści, typowy dla gwary nastolatków, a także brak opisów i zdarzeń mogących rzeczywiście przyprawić o dreszczyk grozy dorosłych czytelników, przyczynia się do tego, że powieść jest dobrym pomysłem na prezent dla młodzieży, choć mającej stalowe nerwy. W „Przebudzeniu” pojawia się bowiem krew, morderstwa, a także ożywianie zmarłych, więc nie jest to już tylko bajeczka dla najmłodszych, ale powieść z elementami grozy.

Tak jak „Wezwanie” nie zachęcało do dalszej lektury, tak „Przebudzenie” z pewnością mogło rozpalić ciekawość w czytelnikach. Kelley Armstrong wprowadziła wiele wątków, których śladami będzie mogła podążać w części trzeciej i miejmy nadzieję, że będzie ona jeszcze lepsza od drugiej.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Kelley Armstrong, „Przebudzenie”, Zysk i S-ka, Poznań 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat