Paryż bez tajemnic

Recenzja książki „Paryż na widelcu”.
To skarbnica wiedzy historycznej, kulturowej i społecznej, którą podano w przeciekawy sposób.

„Wielu ludzi przyjeżdża do Paryża, aby poczuć nostalgię. Często jest to nostalgia za czymś, czego sami nie doświadczyli – za złotymi czasami dandysów i kankana, zadymionych kawiarni, w których Sartre wykładał zasady egzystencjalizmu, dźwięków jazzu dobywających się z czeluści barów, słonecznego lata, kiedy można na poddaszu Montmartre’u, przy litrze taniego czerwonego wina, zakochać się na zabój.”

Ów fragment tekstu z najnowszej powieści Clarke’a – pisarza zakorzenionego we francuskiej kulturze jak w swojej własnej – to tylko jeden z nielicznych, doskonałych podsumowań obrazu Paryża.

Ten, kto kiedykolwiek czytał książkę tegoż autora, zapewne wyobraża sobie stylistykę i tonację „Paryża na widelcu” – książki, przy której nuda jest zjawiskiem nie do pomyślenia. Powyższa lektura to skarbnica wiedzy historycznej, kulturowej i społecznej, którą podano w przeciekawy sposób. Stanowi ponadto osobliwy przewodnik po Paryżu, którego poszczególne punkty, bawią, intrygują, a następnie kierują turystę do najbardziej ezoterycznych, zapomnianych miejsc cudownego miasta.

Niewątpliwie jednym z najciekawszych elementów „Paryża na widelcu” jest język. Clarke już po raz kolejny posługuje się inteligentnym żartem, którego nie sposób nie docenić. Kolejne akapity podszyte sarkazmem i niebanalną drwiną to tylko nieliczne z elementów  charakterystycznych dla niego. Błyskotliwe spostrzeżenia, porównania, nad których tworzeniem połowa populacji spędziłaby pół swego żywota, utrzymują uwagę czytelnika.

Clark szydzi z paryskiej ludności, opisuje „artystycznie niedogolonych mężczyzn i kobiety używające ray-banów zamiast opasek na włosy”, wytyka wszelkie ułomności francuskiej mentalności, patologie, które trzeba akceptować, ba, nawet przejąć, by tylko zasymilować się z Paryżanami. „Paryż na widelcu” zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na wyżej wymienioną informatywność, status oryginalnego przewodnika, lecz przede wszystkim za dystans, językową frywolność i jej połączenie z powściągliwą sympatią, skierowaną, o dziwo, ku Francuzom.

Natalia Kędziak
(redakcja@dlalejdis.pl)

Stephen Clarke, „Paryż na widelcu”, W.A.B., Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat