„Paskudne konisko” — recenzja

Recenzja książki „Paskudne konisko”.
Książka, którą niejedno dziecko może zaliczyć do swoich ulubionych. Dlaczego? Powodów jest mnóstwo.

„Jaki jest koń, każdy widzi”. Zwierzę owo zobaczył niespodziewanie pewnego lipcowego dnia w  ogrodzie  swoich rodziców główny bohater publikacji wydawnictwa Skarpa Warszawska: Paweł. Zobaczył i bardzo szybko zapragnął się go pozbyć. Marzył bowiem od dawna o psie. Zadowoliłoby go też jakieś magiczne stworzenie. Zamiast psa, kota, królika rodzice Pawła przygarnęli z dobrego serca konia, którego Pawełek określał szczerze słowami: „brudnoszare, głupie, paskudne konisko”. „Z koniem są tylko kłopoty” — nie miał wątpliwości syn właścicieli ogrodu, który upodobała sobie posiadająca grzywę i kopyta: Julka.

Paweł nie był zadowolony z tego, że spokój jego codzienności został zaburzony przez pojawienie się dorosłego konia. O gniew przyprawiał go fakt, że wszystko, jak uważał, „zaczęło kręcić się wokół Julki”. Ciężko znosił to, że szary koń notorycznie znajdował się w jego pobliżu, wzbudzał ogromny zachwyt u osób, które miały z nim styczność oraz niszczył mnóstwo przedmiotów z otoczenia Pawła, w tym jego nowe, wymarzone, czerwone buty. Chłopiec postanawia zrobić wszystko, aby usunąć Julkę na stałe z przydomowego ogrodu. Nie jest to jednak wcale takie łatwe, jak mu się początkowo wydawało.

„Paskudne konisko” to świetnie napisana i pięknie zilustrowana, arcyciekawa historia dla dzieci. Atutem publikacji jest prosty, przystępny język opowieści (autorka unika trudnych, potencjalnie niezrozumiałych dla dzieci słów), oryginalna fabuła, mnogość intrygujących wątków, obecny w książce humor, atrakcyjnie ujęty temat przyjaźni, oswajania się ze zmianami. Od publikacji ciężko się oderwać także dzięki zastosowaniu różnych, kolorowych czcionek, dzięki którym o relacji między Pawłem a koniem czyta się z jeszcze większą przyjemnością.

Rodzice, którzy zdecydują się nabyć „Paskudne konisko”, powinni mieć świadomość, że w książce znaleźć można fragmenty opisujące zachowania, które nie powinny mieć miejsca w kontaktach ze zwierzętami; publikacja zawiera także słownictwo typu: durny, idiota — słowa, które niekoniecznie dobrze wpływają na kulturę językową dziecka. Mimo kilku minusów „Paskudne konisko” to pozycja godna uwagi, dostarczająca sporo rozrywki czytelniczej. To książka, która może przypaść do gustu zarówno młodszym, jak i trochę starszym czytelnikom. Warto sprawdzić, dlaczego została bestsellerem. Polecam. 

Iwona Trojan

Petra Eimer, „Paskudne konisko”, Skarpa Warszawska, Warszawa, 2026.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat