Inspirownik to coś, co ma inspirować do zmiany, pracy nad sobą, osiągania celów i w ogóle wszystkiego, o czym człowiek zamarzy. Kalendarz z kolei – wiadomo – pozwala na pilnowanie dat, zapisywanie nadchodzących wydarzeń i organizowanie swoich spraw w ustrukturyzowanym czasie, ściśle wyznaczonym przez miesiące, tygodnie, dni i godziny. Połączenie tych produktów wydaje mi się świetnym pomysłem, bo oto fan inspirowników może faktycznie zaplanować swoje marzenia i cele, aby wcielić je w życie, a miłośnik kalendarzy zaś ma do dyspozycji nie tylko bierne śledzenie upływających dni, ale także realne kreowanie swojego życia w każdym z tych dni.
Jako ludzie przywykamy do rutyny. Nic w tym dziwnego ani nawet złego – jest nam potrzebna, pozwala wykonywać wiele codziennych czynności na autopilocie, oszczędzając zasoby psychiczne. Często jednak przywykamy do niej tak bardzo, że dni przelatują nam przez palce. Czy jesteś w stanie powiedzieć – tak, Ty, który to czytasz – co zmieniłeś lub osiągnąłeś w ostatnich trzydziestu dniach? Być może robisz już coś konstruktywnego ze swoim życiem, a moje pytanie wcale Cię nie dotknęło. Jeśli tak – brawo! A może jesteś właśnie tą osobą, która ma mnóstwo marzeń i celów, ale jakoś tak brakuje jej wszystkiego: czasu, energii, samozaparcia, umiejętności organizacyjnych, innych zasobów.
Niezależnie od grupy, do której należysz, „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” Jacka Walkiewicza może być tym, czego Ci potrzeba. Jeżeli już całkiem nieźle organizujesz się w życiu, super – inspirownik połączony z kalendarzem utrzyma Cię na dobrej drodze. A jeśli chciałbyś, żeby 2026 rok był inny od poprzednich – przede wszystkim bardziej zależał od Ciebie – pozycja wydawnictwa Helion okaże się dobrym punktem startu. Oczywiście nie zrobi niczego za Ciebie, mimo wszystko to Ty musisz wykonać całą pracę, ale znacząco Ci w tym pomoże. Walkiewicz zaprojektował inspirownik z kalendarzem tak, byś mógł wykonywać cenne ćwiczenia, poddawać refleksji swoje działania i wprowadzać realne zmiany.
Nie obawiaj się – ćwiczeń nie jest za dużo, dasz sobie radę, nawet jeśli dysponujesz ograniczonym czasem (A może właśnie dzięki ćwiczeniom inaczej, lepiej zaplanujesz spędzanie tego czasu?). Jednocześnie jest ich na tyle dużo, by miały sens. Jedno ćwiczenie na miesiąc nie byłoby wsparciem w zmianie. Jedno na tydzień – jak najbardziej.
Wielkimi krokami zbliża się koniec roku. „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” to wspaniały prezent dla samego siebie albo dla bliskiej osoby. (Najlepiej połączyć te opcje, jeśli pytasz mnie o zdanie). Zawarte w nim teksty, w tym przemyślenia autora, działają motywacyjnie i skłaniają do refleksji. Czytanie ich to kolejny – obok wypełniania ćwiczeń – sposób na utrzymanie się na właściwym kursie.
Dla mnie „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” Walkiewicza to pierwszy inspirownik z kalendarzem, jaki widziałam – kiedykolwiek. Bardzo podoba mi się idea, która za nim stoi. Doceniam również wykonanie, ponieważ produkt jest wysokiej jakości i atrakcyjny wizualnie. Zachęca, by faktycznie z niego korzystać, nie zaś odłożyć na półkę z cichym jękiem, że na pewno znowu nic się nie uda i nie warto nawet próbować. Wierzę, że ten niepozorny przedmiot jest w stanie – przy chęciach i gotowości posiadacza – przynieść w życiu dużo zmian na lepsze.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Jacek Walkiewicz, „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026”, Helion, Gliwice, 2026.