Perska dziewczyna kontra Stany Zjednoczone

Recenzja książki „Perska żona”.
Powstało już wiele opowieści, których bohaterkami są kobiety Dalekiego Wschodu.

Każda z nich jest wzruszającą historią, niemalże wyciskaczem łez i opiera się na podobnej fabule - ciężkiego losu dziewczyn w krajach reżimu lub ich ucieczki do krajów rzekomo demokratycznych. Czy „Perska żona” także wpisuje się w nurt niezwykle popularnych ostatnimi czasy dalekowschodnich romansideł?

Najnowsza książka Laury Fitzgerald pt. „Perska żona” jest kontynuacją powieści „Perska narzeczona”. W obu książkach występuje ta sama bohaterka – piękna Tamila, która z Teheranu w Iranie otrzymuje trzymiesięczną wizę do Tucson w USA. Podczas pobytu w Stanach gorliwie stara się znaleźć męża, aby nie zostać deportowaną do kraju, z którego z trudem udało jej się uciec. W Tucson Tamila zatrzymuje się u swojej starszej siostry i jej męża, którzy pomagają zdobyć kandydata i zorganizować szybki ślub w Las Vegas. Tamili mężem zostaje Ike, młody Amerykanin, dla którego ślub jest rzeczą niezaplanowaną i niespodziewaną, całkowitą niespodzianką od losu. Pomimo niezwykłego i natychmiastowego przebiegu wydarzeń chłopak zachowuje zimną krew, niezwykle cieszy się z poślubienia pięknej Iranki i powoli ustanawia ją nowym, niezbędnym elementem swojego życia. Kłopoty zaczynają się, jak to zwykle bywa, podczas pierwszego spotkania z teściową. Mama Ike'a, pomimo jego wcześniejszych zapewnień o jej przyjaznym i tolerancyjnym usposobieniu, jest przerażona decyzją syna i każe mu wybierać pomiędzy dziewczyną a rodziną. Ike unosi się honorem, postanawia zacząć życie bez pomocy rodziców i na własną rękę wynajmuje z Tamilą małe mieszkanie u znajomej. Problem deportacji Tamili zostaje zażegnany, ale jej pochodzenie znacząco wpływa na losy młodego małżeństwa. Poza kłopotami z teściową borykają się oni z wieloma innymi przeciwnościami losu, a każda wygrana walka nie przesądza jeszcze o zwycięstwie w wojnie. Do całego tego rozgardiaszu dochodzi także pragnienie Tamili o sprowadzeniu rodziców z Iranu do USA, co wiąże się z przekonaniem ich do tego pomysłu i ogromem papierkowej roboty.

„Perska żona” dobrze obrazuje losy imigrantek z Dalekiego Wschodu, ich rozterki, wątpliwości oraz przeciwności losu, które napotykają na swojej drodze każdego dnia. Choć jest to powieść lekka, napisana z humorem, a czasem nawet dystansem niewątpliwie dotyka zagadnień poważnych i konfliktów na wielu płaszczyznach wynikających tylko i wyłącznie z pochodzenia każdego człowieka. Los irańskiej dziewczyny większości z nas nie jest obcy, ponieważ na polskim rynku znaleźć możemy bardzo wiele książek o podobnej tematyce. Mimo wszystko zachęcam do lektury z dwóch powodów. Po pierwsze jest to kontynuacja „Perskiej narzeczonej”, a więc powieść może zainteresować fanów pierwszej części jak i wielbicieli samej autorki. Po drugie prozę Laury Fitzgerald czyta się szybko i przyjemnie. Z pewnością dobrze wypełni czas zimowego wieczoru,  dając czytelnikowi sympatyczne towarzystwo dziewczyny orientu.

Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)

Laura Fitzgerald, „Perska żona”, Wydawnictwo Remi, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat