Pętla czasu czy pamięci?

Recenzja książki "Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie".
Dzieciństwo i okres dojrzewania determinują nasze życie. To zasada psychologii obowiązująca w każdej czasoprzestrzeni.

Bohater debiutanckiej książki Charlesa Yu „Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie” pozwala nam myśleć, że jest to całkiem słuszne stwierdzenie. Jako dorośli ludzie, mimo upływu czasu, nieraz wciąż i wciąż obracamy się w światku konkretnych wspomnień.

Przeszłość to często jeden z wielu elementów które pragnęlibyśmy zmienić. Pójść do lepszej szkoły, wybrać takich znajomych a nie innych, wrócić wtedy, gdy ktoś bliski nas potrzebował. Charles Yu podróżuje przez przestrzeń galaktyk czasu nie tylko jako autor, ale i jako główna postać powieści. Jego alter ego istnieje gdzieś między dniem dzisiejszym, wczorajszym, dniem, który był dziesięć lat temu i w dodatku na kompletnie innej planecie. Żeby było śmieszniej, w jego realnym czasie czy może pewnym punkcie odniesienia mija zaledwie tydzień, ledwie kilka dni, a nie całe lata.

Charles naprawia wehikuły czasu, dzięki którym ludzie podróżują w czasie. Mogą wrócić do swojej przeszłości. Wprawdzie bez możliwości naprawy czy jej zmiany, ale i to powoduje, że wiele osób pragnie jeszcze raz doświadczyć tego, co już minęło. Nawet, jeśli są to bolesne doświadczenia. Niektórzy chcą zostać tam gdzie byli, psując nie tylko swoje maszyny, ale i linie czasu, które muszą pozostać takie, jak zostały wypełnione. To właśnie powoduje duże zapotrzebowanie na osoby, które naprawiają te uchybienia. Nasz bohater pomaga więc wyjść innym z kłopotów. Jednocześnie sam funkcjonuje w zamkniętej przestrzeni swojej pamięci. Ojciec inżynier pragnący sukcesu własnego wynalazku budowanego w garażu. Matka będąca blisko i zarazem daleko. Wreszcie porażka, poszukiwanie wyidealizowanej chwili szczęścia rodzinnego, którego nigdy nie było... Wszystko zlewa się w jedno, gdy Yu opowiada nam o własnym kosmosie. To przestrzeń, gdzie samotny podróżnik przemieszcza się między punktami, tkwiąc jednocześnie we własnym zapętlonym świecie wspomnień. Nie trzeba więc wielkiej fizyki, by odkryć, że sami możemy zamknąć się w ciasnej przestrzeni swojego umysłu. Istnieć tylko w jednym wymiarze mimo postępu techniki.

Wielowarstwowa struktura książki i oryginalny zapis graficzny dziennika tworzą dodatkowe narracje, w których możemy wziąć udział. Uwaga! Dla osób bez znajomości różnych reguł fizyki: warto przebrnąć przez początek, gdy autor wprowadza nas w podstawy egzystencji w świecie Charlesa. Wszystkie zasady tłumaczą się nawzajem w dalszym toku lektury, odnosząc się do kolejnych wydarzeń i odkryć. Poprzestając jednak przynajmniej na wątku emocjonalnym bohatera, okazuje się, że nawet jeśli zmieniają się reguły kosmosu, człowiek pozostaje wciąż taki sam. Yu podróżuje samotnie, mając za towarzysza nieistniejącego psa oraz zdołowany system operacyjny statku. To życie samotnego kowboya, który wciąż ucieka przed sobą, własnymi wspomnieniami, tym co jest i co mogłoby być. Jak można z tej historii wywnioskować, podróżowanie w czasie byłoby znacznie łatwiejsze, gdyby ludzie byli skonstruowani w znacznie prostszy sposób..

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Charles Yu, „Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat