„Pięć. Nieopowiedziane historie kobiet zamordowanych przez Kubę Rozpruwacza” – recenzja

Recenzja książki „Pięć. Nieopowiedziane historie kobiet zamordowanych przez Kubę Rozpruwacza”.
Wszyscy znają mordercę, a co z ofiarami?

Chyba każdy słyszał o Jacku the Ripperze, czy bardziej swojsko Kubie Rozpruwaczu. Jest to prawdopodobnie druga, po królowej Wiktorii, najsłynniejsza postać epoki o nazwie mającej oddać cześć owej władczyni. Kto jednak pamięta imiona jego ofiar i co tak właściwie o nich wiemy? Czy naprawdę były tylko grupą prostytutek, które miały pecha znaleźć się w złym miejscu o złej porze? Czy ich losy mogą opowiedzieć nam coś więcej o czasach, w jakich przyszło im żyć i zginąć?

Książka historyczki Hallie Rubenhold to jedna z tych najtrudniejszych w ocenie. Kolokwialnie mówiąc, autorka odwaliła kawał sporej i zapewne mozolnej roboty, przekopując się przez chyba wszelkie możliwe do znalezienia materiały – nie bez powodu przypisy i spis źródeł zajmują prawie 40(!) stron. Rozeznanie, jakie wykonała, nie tylko pozwala prześledzić żywoty Mary Ann „Polly” Nichols, Annie Chapman, Elizabeth Stride, Catherine Eddowes i Mary Jane Kelly, ale również, a w moim odczuciu przede wszystkim, uchyla rąbka tajemnicy na temat prawdziwych realiów egzystencji w wiktoriańskiej Anglii. Z pozycji dowiadujemy się m.in. jak wyglądało spędzenie nocy w noclegowni, a jak w przytułku, jakie były perspektywy edukacyjne ubogich dzieci, wady i zalety bycia członkiem rodziny wojskowego i londyńskie warunki mieszkaniowe oraz jak wielką zagwozdkę sprawiało wówczas uznanie kogoś za panią lekkich obyczajów.

Mimo iż wszystkie te elementy z osobna wydają się interesujące, ich połączenie i nagromadzenie może przytłaczać, a w konsekwencji przysłonić główną ideę, czyli odtworzenie sylwetek kobiet zabitych przez Kubę Rozpruwacza, bo przecież były kimś więcej niż tylko produktem epoki. Owszem, wiemy, mniej więcej, co i kiedy się w ich życiu działo, ale to, jak sobie z tym radziły i jakie były pod względem charakteru wciąż pozostaje w sferze domysłów, szczególnie w przypadku tych pań, które fabrykowały swoje życiorysy i trzymały nawet bliskie im osoby na dystans.

Żałuję też, że, nie licząc jednej mapy, wnętrze „Pięciu…” pozbawione jest ilustracji. Wydawałoby się, że próba obalenia stereotypów i uczłowieczenia kobiet uznawanych przez współczesnych za zbędnych członków społeczeństwa aż się o to prosi, a tak pozostajemy tylko z tekstem i przypominającą nagłówek starej gazety okładką.

Podsumowując, Hallie Rubenhold zabiera nas na wirtualną wycieczkę w mroczne zaułki wiktoriańskiego Londynu. Z pewnością będzie to podróż o dużym walorze edukacyjnym, jednak to, na ile okaże się satysfakcjonująca, zależeć będzie od naszych oczekiwań. Osobiście podczas lektury odczuwałam coraz większe zmęczenie i uważam, że niektóre powtarzane wielokrotnie wnioski można było zostawić do samodzielnej interpretacji czytelnika.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Hallie Rubenhold, „Pięć. Nieopowiedziane historie kobiet zamordowanych przez Kubę Rozpruwacza”, Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa, 2021r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat