Piękna, bogata... i zmasakrowana

Recenzja książki „Jasnowidz”.
Wyobraź sobie piękną, bogatą, zadbaną kobietę około pięćdziesiątki. Powinna właśnie teraz kupować nowe buty albo plotkować z przyjaciółką w kawiarni. Co robią więc jej zwłoki gnijące na leśnej drodze?

Trzymająca w napięciu od pierwszych stron historia rozpoczyna się od poznania Joachima Grefera, przez niektórych znanym jako Jasnowidz. To właśnie jego oryginalne przezwisko każe znajomej z czasów szkolnych odszukać go i błagać o pomoc. Spotkanie to zapętli wokół Grefera ciasną sieć tarapatów i dziwnych zdarzeń. Mężczyzna wplątany zostaje w problemy znanego prawnika, któremu zginęła żona i córka oraz powiązany ze znacznie poważniejszą sprawą.

W akcji towarzyszy także jego znajomy podkomisarz Adam Seweryn – znienawidzony przez szefową, zbrukany przez nieudolne śledztwo. Gdy tylko w podwrocławskiej wiosce pojawił się zmasakrowany, tajemniczy trup kobiety, a Seweryn został oddelegowany do śledztwa, akcja zapętla i się nabiera szybkiego tempa.

Książka Bartłomieja Biesiekirskiego „Jasnowidz”, to mówiąc krótko, bardzo dobrze napisany kryminał. Akcja nie zwalnia w nim nawet na pół strony. Momenty mniej dynamiczne, jak łapanie kota przez Grefera czy jazda rozklekotanym polonezem, świetnie budują nastrój, pokazując jednocześnie dobre pióro autora. Powieść pisana jest właśnie tak, jak lubię najbardziej – wiele szczegółów, plastyczne opisy i realistyczne detale. Dowiadujemy się na każdym kroku, kto jak wygląda, na czym przysiadł, w jaki sposób złapał kogoś za ramię. Dzięki takim gotowcom dla wyobraźni tkwimy w akcji po uszy, żyjąc każdym zdarzeniem.

Dodatkowym plusem, który jak wiadomo dobrze sprawdził się w kryminałach Marka Krajewskiego, jest osadzenie akcji we Wrocławiu i okolicach. Autor dokładnie opisywał szczegóły z metropolii, ale i znanych dla mieszczuchów okolic. To właśnie te detale z fabuły sprawiają, że akcja toczy się tak jakby na wyciągnięcie ręki. A wrocławianie uwielbiają czytać o swoim mieście.

Podsumowując, „Jasnowidz” jest dobrą powieścią dla każdego fana kryminału i nie tylko. Choć sama rzadko sięgam po powieści z dreszczykiem, tym razem całkowicie dałam się ponieść dobrze napisanej krwawej historii, rodem z Dolnego Śląska.

Joanna Szczygłowska
(joanna.szczyglowska@kobieta20.pl)

Bartłomiej Biesiekirski, „Jasnowidz”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat