Mary dotarła nad ocean, znalazła tam osadę, stała się znaczącą osobistością, wychowała córkę. Jednak Gabrielle jest inna niż matka, nie szuka przygód i nie marzy o przekroczeniu ogrodzenia. Ale wystarczy jedno słowo pewnego chłopaka, by podróż po Lesie Zębów i Rąk rozpoczęła się na nowo...
„Śmiercionośne fale” to kontynuacja powieści Carrie Ryan pt. „Las Zębów i Rąk”. Po przeczytaniu pierwszej części, z niecierpliwością czekałam na dalsze losy niepokornej Mary. Drugi tom zawiera jednak opowieść Gabrielle, jej historię i doświadczenia ze spotkania z Lasem. Oczywiście, Mary nadal pozostaje jedną z kluczowych postaci powieści, jednak tym razem to perspektywa jej córki stanowi trzon książki, której narratorką jest właśnie Gabry. Dziewczyna całe życie mieszka w Viście, niewielkiej wiosce położonej na brzegu oceanu. A przynajmniej wydaje jej się, że to właśnie w latarni na plaży spędziła czas od narodzin do teraz. Bo pewnego dnia jej spokojne życie, pozornie bezpieczne i uporządkowane, zmienia się w wielką walkę o przetrwanie.
Wystarcza jeden krok za dużo, by przyjaciele zostali uwięzieni, ukochany zarażony, a matka wróciła do Lasu. Jeden nierozważny czyn, dokonany pod wpływem wielkiej potrzeby bliskości i miłości zmienia swojską, znajomą rzeczywistość na przerażającą wędrówkę, której kresem wydaje się być tylko śmierć. „Śmiercionośne fale” to przede wszystkim powieść o płaceniu za błędy, o ponoszeniu czasem bardzo bolesnych konsekwencji swoich czynów. Gabry nie należy do osób, które bezmyślnie rezygnują z poczucia bezpieczeństwa i ryzykują tylko po to, by coś sobie i innym udowodnić. Jednak w wyniku przekroczenia Bariery, to właśnie bojaźliwa nastolatka musi stawić czoła wyzwaniom, które złamałyby niejednego dorosłego. Z dziewczynki bezgranicznie polegającej na matczynym wsparciu zmienia się w trudną do okiełznania istotę, desperacko próbującą zmyć z siebie winę.
Gabry zna Catchera całe życie, jego siostra Cira to jej najlepsza przyjaciółka. Jednak złamanie przez całą trójkę i kilkoro przyjaciół reguł panujących w wiosce sprawia, że młodzi ludzi na zawsze tracą łączące ich więzi. Po wielu zawirowaniach Gabry, Cira, Catcher i tajemniczy Elias trafiają do Lasu Zębów i Rąk i podążają ścieżką, której istnienia kilka dni wcześniej nawet nie podejrzewali. Otoczeni siatką, za którą kłębią się Mudo (kiedyś Nieuświęceni), napotykają kolejne cyfry, te same, których znaczenie kiedyś próbowała rozszyfrować Mary. Tym razem jednak Gabry ma ze sobą wskazówkę, której nie miała jej matka – małą książeczkę, w której zapisano klucz do zgłębienia tajemnicy ścieżki. Ta i kilka innych kwestii, niedokończonych i nierozstrzygniętych w „Lesie Zębów i Rąk”, zostaje wyjaśniona.
Gabry, podobnie jak Mary, jest egoistką. Jednak czerpiąc z doświadczenia matki wie, kiedy należy walczyć do końca o to, co ważne. Zresztą, Carrie Ryan chyba uznała, że i bohaterce poprzedniego tomu należy się rehabilitacja, ponieważ dała Mary możliwość powrotu na właściwą ścieżkę. W końcu matka bohaterki pochodzi z Lasu i tylko na jego drogach czuje się szczęśliwa. Pewnie dlatego, że może wrócić do miejsc i osób, które dawno zostały zapomniane, lecz w jej pamięci wciąż żyją.
„Śmiercionośne fale”, podobnie jak „Las Zębów i Rąk”, to w głównej mierze powieść drogi. Drogi, na której równolegle poszukuje się kilku odpowiedzi. Wędrówka z jednej strony służy dorastaniu, a z drugiej powrotom. Ryan pokazała, że jedną drogą zawsze można podążać w dwie strony, w przyszłość lub przeszłość. Nawet jeśli ścieżka jest wąska i zewsząd otacza ją śmierć. Bo choć dookoła unosi się odór Mudo, dróżka pełna jest życia, czasem dogasającego, czasem skażonego, ale mimo wszystko życia.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Carrie Ryan, „Śmiercionośne fale”, Papierowy księżyc
Komentarze