„Piękne i niebezpieczne” - recenzja

Recenzja książki „Piękne i niebezpieczne”.
Działalność agenturalna od niepamiętnych czasów działa na ludzką wyobraźnię. A jeśli w rolę agentek wcielają się kobiety, robi się jeszcze ciekawiej.

Któż z nas nie oglądał choć jednej części z cyklu filmów z Jamesem Bondem w roli głównej. Agent Jej Królewskiej Mości zyskał ogromną rzeszę fanów na całym świecie i stał się ikoną światowego wywiadu, a jego kolejne ekranowe partnerki na chwilę mogły ogrzać się w jego blasku i popularności. Jerzy Rostkowski w książce „Piękne i niebezpieczne” oddał głos i hołd kobiecym agentkom, które chwilami dorównywały sprytem i odwagą bohaterowi stworzonemu przez Iana Fleminga.

Jerzy Rostkowski to pasjonat historii, który skupia się głównie na tajemnicach II wojny światowej. W swoich książkach podejmował już temat tajnej organizacji „Muszkieterowie”. Tym razem głównymi bohaterkami uczynił arystokratki polskiego wywiadu. Książka „Piękne i niebezpieczne” składa się z kilku rozdziałów. Każdy stanowi odrębną całość i koncentruje się na działalności konkretnych agentek. Pierwszy rozdział  opisuje niebanalne życie Władysławy Srzednickiej, która działalność wywiadowczą prowadziła jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Piękna, odważna, niezłomna. Kurierka, agentka, kobieta aktywna w polityce.

Drugi rozdział jest zaskakujący, gdyż traktuje o arystokratkach niemieckich, które zostały zwerbowane do współpracy przez rotmistrza Jerzego Sosnowskiego. Benita von Falkenhayn, Martha von Jena i Renate von Natzmer ryzykowały sporo, dostarczając polskiemu wywiadowi tajne dokumenty. Sosnowskiemu udało się stworzyć profesjonalną siatkę wywiadowczą w potwornie ciężkich warunkach. Niestety finał był niezwykle bolesny dla wszystkich jej uczestników.

Kolejna, niezwykła kobieta przedstawiona przez Jerzego Rostkowskiego jest dość znana. Na temat Krystyny Skarbek przez lata narosło wiele mitów. Autor, w rozdziale jej poświęconym, stara się je potwierdzić, bądź obalić. Poznamy więc prawdę o rzekomej znajomości Krystyny Skarbek z twórcą postaci Jamesa Bonda – Ianem Flemingiem. Autor wysnuwa tu również prawdopodobną hipotezę tajemniczego zaginięcia polskiej agentki.

Następny, finałowy rozdział opisuje życie Klementyny Mańkowskiej, która działała jako podwójna agentka w niemieckich strukturach. Ta trochę zapomniana przez historię postać zdecydowanie była warta przypomnienia.

„Piękne i niebezpieczne” to przyjemna lektura ze sporym zacięciem historycznym. Autor nie kryje tu swojej sympatii do postaci Józefa Piłsudskiego. Punktuje również nasze narodowe wady, które zawsze mają opłakane skutki dla polskiej państwowości. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń. Mimo różnorakich dygresji jest to jednak przede wszystkim książka o niebanalnych kobietach, cechujących się wielką odwagą i umiejętnościami. Sporą część lektury zajmują przypisy (czasami nawet na pół strony), aneksy, bibliografia oraz indeks osobowy. Fantastyczny smaczek stanowią fotografie opisywanych postaci. Myślę, że to idealny wybór dla pasjonatów historii w lżejszym, przyjemniejszym wydaniu.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Jerzy Rostkowski, „Piękne i niebezpieczne. Arystokratki polskiego wywiadu” , Poznań, Dom Wydawniczy Rebis, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat