„Piękne życie” - recenzja

Recenzja książki „Piękne życie”.
Współczesny świat wymaga od nas coraz więcej: żyjemy w pędzie, coraz mniej czasu poświęcając sobie i rodzinie, w pogoni za sukcesem, pieniędzmi, szczęściem.

„Piękne życie” jest historią kobiety, która w pewnym momencie powiedziała stop temu szaleństwu.

Shauna Niequist jest pisarką, blogerką i matką, poświęcającą niegdyś każdej z tych funkcji maksimum wysiłku, starającą się być idealną w każdym calu, lecz przede wszystkim ukierunkowaną na swoje życie zawodowe. Biorąc na siebie kolejne zobowiązania, goniąc za uznaniem i sympatią otoczenia, powoli wypalała się nie tylko jako pracownik, ale również jako matka. Apogeum przyszło, gdy po poronieniu pakowała walizkę, by udać się w kolejną służbową podróż…

Przed czterdziestymi urodzinami przyszło w końcu opamiętanie i Shauna postanowiła radykalnie zmienić swoje życie, by móc cieszyć się życiem tak naprawdę, celebrując każdą chwilę i nie zastanawiając się, jak na to zareaguje otoczenie. Swoją zmianą postanowiła zainspirować inne kobiety, stąd pomysł na książkę.

Autorka porusza niewątpliwie bardzo ważną kwestię: nacisk, jaki współcześnie wywierany jest na kobiety. Mają być idealnymi żonami, matkami i pracownicami, bez względu na koszty ponoszone w trakcie zdobywania kolejnej odznaki. Nieważne, że takie życie zawsze naznaczone jest ogromnym wysiłkiem i zaniedbaniami najczęściej w sferze rodzinnej lub zdrowotnej, każda z nas ma dążyć ku ideałowi.

Bunt przeciwko takiemu życiu jest trudny, ale jak pokazuje autorka, możliwy. Małymi krokami można osiągnąć stan, w którym poświęcamy chwile temu, co naprawdę istotne, nie rezygnując z siebie, z chwil spędzanych z rodziną, czy też poświęconych na samorozwój.

Niewątpliwie jest to historia podnosząca na duchu, szkoda jedynie, że napisana bardzo egzaltowanie i w stylu mętnej psychologii, rodem z książek Beaty Pawlikowskiej. Dramatyczne wyznania o wewnętrznej pustce przeplatane są „receptami” podarowanymi przez duchową przewodniczkę autorki, a całość dopełnia nieznośna maniera pisania truizmów, jakby były nie wiadomo jakim odkryciem.

„Piękne życie” porusza ważkie kwestie, sugerując także pewne rozwiązania niewątpliwie przekładające się na podniesienie jakości życia, jednak czyni to sposób bardzo męczący, przez co jest to lektura tylko dla wytrwałych.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Shauna Niequist, „Piękne życie”, Znak, Kraków 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat