„Po(d)stęp” to debiutancka powieść Marcina Szerenosa. Główny bohater – Andy Armstrong to mistrz rodeo, chłopak rodem z przedmieścia, który przyjechał do miasta w poszukiwaniu wrażeń. Właściwie od pierwszych akapitów Andy jawi się jako cwaniaczek o niezwykle rozbuchanym ego. Egocentryk, którego codzienność (poza rzadko wspominaną dyscypliną sportu, w którą się bawi) bazuje na przyjemnościach typu: knajpy, nocne szlifowanie chodników, kobietki i marzenia o obrzydliwym bogactwie. Jego życie zdaje się pasmem chłopięcych kaprysów, na które sobie pozwala dzięki tymczasowemu finansowemu zapleczu. O jakiejkolwiek dojrzałości tego emocjonalnie upośledzonego próżniaka i aroganta, nie można właściwie mówić. Poza jedną kwestią: zdaje sobie sprawę z tego, że zawody rodeo i pieniądze, którymi dzięki nim dysponuje, nie zapewnią mu finansowego bezpieczeństwa na dalsze życie. A że pracą szczerze gardzi, wpada na pewien pomysł…
Lokuje w banku określoną sumkę pieniędzy i postanawia poddać się zabiegowi alkoryzacji. Innymi słowy: zahibernować się, zamrozić na 100 lat pod pretekstem nieuleczalnej choroby, na którą de facto nie cierpi. W związku z tym, że dysponuje znaczną sumką, udaje mu się przekupić zespół lekarzy, poddających chłopaka eksperymentowi. Należy dodać, że przyświeca mu jeden cel: miliony na lokacie, które „jak w tej reklamie z telewizji” mają zarobić na siebie krocie…
Andy budzi się po 100 latach cały i zdrowy. Eksperyment lekarski dowodzi, że hibernacja jest całkowicie bezpieczna i nie powoduje uszczerbku na zdrowiu nawet w przypadku w pełni sprawnych psychicznie i fizycznie osób. Plany Andy'ego nabierają innego obrotu w momencie, kiedy udaje się do banku po pieniądze, a okazuje się, że w miejscu banku stoi… muzeum. I – co gorsza – pieniądze są już nic nie warte…
Sto lat, które łapczywy i naiwny bohater przedrzemał sobie w „zamrażalce” sprawiły, że dla nowego świata stał się „kimś w rodzaju cyrkowca z innego stanu, który przyjechał do miasta z występami”.
Szerenos mistrzowsko wręcz opisuje ten nowy świat. Całkowicie zreformowaną rzeczywistość, która – przeorana wszelkiej maści kryzysami, krwawą rzezią, walką o władzę, nierównościami społecznymi, wojnami domowymi, polityką i kulawą gospodarką, domagała się ratunku. Za źródło porażki przeszłości, w której po części żył Andy, a której znaczną część – kierowany chciwością i skrajnym egocentryzmem – przespał, Szerenos podaje nic innego, jak tylko PIENIĄDZ.
Na kartach swej powieści skrupulatnie toczy historię pieniądza przez epoki, państwa i kontynenty. Kreśli futurystyczne wizje nowego świata, w którym sens i jakość życia ludzkiego, zasadza się na godności i szacunku względem siebie i drugiego człowieka. Są nimi: praca, dach nad głową, pożywienie, opieka społeczna i zdrowotna. To wszystko jednak Andy'emu nie wystarcza.
Jego dramat – dramat człowieka „wyhodowanego” na żądzy pieniądza, człowieka zagubionego za sprawą reform i naturalnych – wydawałoby się – zmian polega na tym, że dla niego pieniądze są wciąż synonimem wolności, niezależności, komfortu i szczęścia. Rzeczywistość nowego świata natomiast kojarzy pieniądz ze złem, okradaniem się, zabijaniem i zezwierzęceniem.
„Powieść ukazuje socjologiczna i psychologiczna prawdę: zagubienie w czasie” – jak we wstępie do książki Marcina Szerenosa napisał Andrzej Pilipiuk. I tak, jak doskonale pokazał Szerenos – w czasie, który (jak każda epoka) ma swoje zalety, ale także wady, pułapki, czarne strony. Nie należy jednak zapominać o pobudkach, jakimi kierował się główny bohater. Są nimi zdecydowanie: bezmyślność, skrajny egocentryzm, zamknięcie na drugiego człowieka, bezduszność, żądza wrażeń, a przede wszystkim pieniądz – jako wartość nadrzędna.
„Przyszłość ukazana w Po(d)stępie jest wykastrowana. Wykastrowana nawet dokładniej niż u Lema” – jak też zaznaczył Pilipiuk. To prawda, chociaż do twórczości Lema bym raczej powieści Szerenosa nie porównywała. I o ile samą przyszłość autor ukazał doskonale – łącznie z zarysem jej przyczynowości, o tyle bohater, którego na jej tle postawił jest zaskakująco i irytująco płaski, miałki i cierpki. W kompletnym przeciwieństwie do bohaterów powieści Lema. „Wykastrowanym” w „Po(d)stępie” wolałabym nazwać samego głównego bohatera. I powiem to ze smutkiem i szczerymi mdłościami: reprezentanta ludzkości naszych czasów.
Iga Zakrzewska
Marcin Szerenos, „Po(d)stęp”, Wydawnictwo Pisze się 2011
Komentarze