Osobiście mam zawsze mieszane uczucia co do jego twórczości. Wręcz ambiwalentne. Z jednej strony bywam nią zmęczona, ale mimo tego mam ochotę czytać dalej. Myślę sobie, że już więcej po nią nie sięgnę, a i tak to robię.
Haruki Murakami ma niewątpliwie bardzo dobre pióro. Potrafi nas wciągnąć w swoją opowieść i stworzyć atmosferę, którą praktycznie czujemy przez kartki papieru. Kiedy wydaje się, że akcja toczy się w realnym świecie, nagle wrzuca nas w nierealistyczne sytuacje, które jednak są częścią tego realnego świata, co jest bardzo charakterystyczne dla jego twórczości. I nie inaczej jest w przypadku jego nowej książki.
,,Pierwsza osoba liczby pojedynczej” to zbiór opowieści, w których wraca wspomnieniami do lat młodzieńczych oraz kobiet. Nie chodzi jedynie o pierwsze miłości czy przelotne romanse. Każda z tych historii ma w sobie głębszy sens. Jednak nie będę ich analizować czy streszczać, o czym są. Odnoszę wrażenie, że według autora dobry utwór to taki, który ma wiele interpretacji. Dlatego uważam, że jego opowieści każdy musi zinterpretować po swojemu. Za to mogę zdradzić, że choć książka nie jest długa, to sporo się w niej dzieje. Haruki Murakami opowiada nam między innymi o pierwszej dziewczynie, o tym jak zaczęło się jego zainteresowanie baseballem, czy o swojej pasji do muzyki. Mamy też szanse poczytać wiersze, nie tylko jego autorstwa. Dodatkowo występuje w niej małpa z Shinagawy mówiąca ludzkim głosem, kradnąca kobietom imiona oraz nazwiska, którą spotyka podczas wizyty w podupadłym hotelu. Zapowiada się ciekawie, prawda?
Haruki Murkami, co też jest typowe dla jego twórczości, nie ucieka od trudnych tematów. Dlatego w książce smutek przeplata się z humorem. I to właśnie te elementy humorystyczne najbardziej przypadły mi do gustu. Poza dobrym stylem pisania bardzo cenię sobie inteligentne poczucie humoru i tak jak powiedziała Carrie Bradshaw w jednym z odcinków ,,Seksu w wielkim mieście” – „Lubię dodać nieco śmietanki do gorzkiej kawy”.
Podsumowując, książka robi niezwykłe wrażenie. Mimo, że choć teoretycznie wszystkie opowieści są wspomnieniami autora, ciężko, nawet w przypadku tych nie zawierających elementów surrealistycznych, ocenić co jest prawdą, a co fikcją.
,,Nie do wiary prawda? Ale lepiej uwierz czytelniku, bo naprawdę tak było.”
– Haruki Murakami
Izabela Guszkowska
(izabela.guszkowska@dlalejdis.pl)
Haruki Murakami, „Pierwsza osoba liczby pojedynczej”, MUZA, Warszawa 2020.
Komentarze