Pierwszy polski celebryta?

Recenzja książki „Niechętnie o sobie”.
O życiu w Lublinie, pracy w warszawskich teatrach, „Stawce większej niż życie”, przyjaźni oraz miłości, niechętnie, choć na czterystu stronach,

z przekorą opowiada Stanisław Mikulski-pierwszy polski celebryta.

Dlaczego lepsze są autobiografie, również te napisane przy pomocy osób trzecich, od biografii opisujących znane osoby, lecz bez ich wiedzy, lub pośmiertnie? Dlatego, że są one bardziej szczere, prawdziwe, niestawiające pomników, bo tak wypada, niewybielające, tylko informujące o sprawach ważnych. Choć można im zarzucić cenzurę, nakładaną przez opisywanego, a także przemilczanie niewygodnych faktów, to niemniej jednak więcej w takiej publikacji odnajdziemy prawdy, niż z relacji „przyjaciół” i „życzliwych”, cytowanych w biografiach.

Choć Stanisław Mikulski zagrał ponad 80 ról teatralnych, około 20 w Teatrze Telewizji, ponad 40 ról w filmach, oraz 20 w serialach telewizyjnych, a także otrzymał za swą pracę artystyczną blisko trzydzieści nagród i wyróżnień, to tak naprawdę kojarzy się on wielu tylko z Kapitanem Klossem, bohaterem, na skalę światową. „Stawka większa niż życie”, to film, który stał się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem dla Mikulskiego, co sam często powtarza. Gdy ktoś raz zabłyśnie jakąś charakterystyczną rolą, taką pokochaną przez miliony, oprócz tego, że straci swą intymność, swą anonimowość, straci też być może szansę na dalszy rozwój, oraz grę ciekawych ról w przyszłości.

A szkoda, bo nie da się ukryć, że Stanisław Mikulski dobrym aktorem był i jest. Pomimo swego ponad osiemdziesięcioletniego wieku, nadal zdarza mu się występować publicznie, czy sporadycznie zagrać rolę, czy to w serialu „Kryminalni”, czy też nowej wersji „Stawki” z Tomaszem Kotem. Z pewnością nie został wykorzystany w pełni jego potencjał, o co można mieć pretensję do ówczesnych reżyserów, ale też i do środowiska solidarnościowego, upatrującego w Mikulskim partyjnego człowieka, współpracującego z wrogiem. O tym, że Stanisław Mikulski, wybitny aktor teatru im. Osterwy w Lublinie, sierżant Janek z „Dwaj panowie N.”, czy też ukochany Tomasz z „Pana Samochodzika”, posiada legitymację partyjną, wiedzieli wszyscy, szczególni ci, którzy korzystali przy pomocy kolegi, z dobrodziejstw z tego płynących. Wtedy to nikomu nie przeszkadzało, jak to w życiu, ale w latach 80-tych, Mikulski stał się persona non grata w świecie teatralno-filmowym.

Nie wahał się on o tym opowiedzieć w swej autobiografii, choć nie można zarzucić mu użalania się nad sobą, czy też szkalowania kogokolwiek za taki stan rzeczy. Bo z „Niechętnie o sobie” wychodzi nam obraz człowieka niezmiernie łagodnego, uprzejmego, uczynnego, a także pogodzonego z losem.

Książka opracowana przez Pawła Oksanowicza, mężnie podrzucającego pytania Mikulskiemu, analizującego pewne sytuacje, a przede wszystkim pobudzającego wyobraźnię aktora, staje się dla nas ciekawą formą dialogu. Jego nienarzucająca się obecność, pozwala „pierwszemu polskiemu celebrycie” na wspomnienia usystematyzowane, ciekawe, z dużą dozą obiektywizmu, ale też i nutką ironii, okraszone poczuciem humoru, a przede wszystkim nadal chroniące najbliższe jego sercu osoby. Bo jak sam mówi: „O sobie-niechętnie”.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Stanisław Mikulski, „Niechętnie o sobie”, Melanż, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat