„Pieśni żałobne dla umierających dziewcząt” to historia pełna miłości, tej mniej i bardziej spodziewanej, która przenosi czytelnika w klimat pozornie ponurego cmentarza. To właśnie tutaj mieszka nastolatka Winifred, która już na początku swojego życia straciła matkę.
Autorka ukazuje nam drogę tej młodej dziewczyny, która próbuje dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest miłość. Nastolatka mierzy się z wyrzutami sumienia po stracie matki. Za jej śmierć obwinia siebie. Najbliższą osobą dla Winifred jest jej ojciec, który niestety po stracie ukochanej dość mocno zamknął się w sobie. Brak wyraźnej obecności rodziców sprawia, że dziewczyna próbuje zrozumieć miłość poprzez kontakt z innymi osobami.
Cherie Dimaline ukazuje nam w książce świat, który nie odbiega wiele od tego, który znamy z codzienności. Istnieje jednak jedna różnica. Autorka krok po kroku wprowadza do fabuły również wątek związany ze zmarłymi, którzy objawiają się pod postacią duchów.
Przemiana głównej bohaterki na kartach książki jest niezwykle wciągająca i fascynująca. Początkowo dziewczyna podchodzi do pojęcia miłości dość płytko, chcąc jedynie cielesnych doznań. Stopniowo jednak zaczyna rozumieć, że miłość to nie tylko fizyczność, ale również wspólnie spędzony czas i wzajemne zrozumienie.
Na kartach książki ukazane są również wewnętrzne problemy Winifred związane nie tylko z okresem dojrzewania, ale również z jej relacjami z rówieśnikami, rodziną i znajdującymi się w jej otoczeniu dorosłymi.
„Pieśni żałobne dla umierających dziewcząt” to książka, która na długo pozostaje w pamięci. To nie tylko wciągająca historia o poszukiwaniu miłości i dojrzewaniu, ale także ciekawa opowieść z duchami w tle. Książka skłania do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę rozumiemy pod pojęciem „miłość”. A ta, jak wiemy, może mieć różnorodne oblicza.
Magdalena Chmielewska
(magdalena.chmielewska@dlalejdis.pl)
Cherie Dimaline, „Pieśni żałobne dla umierających dziewcząt”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań, 2024.
Komentarze