„Piorun i deszcz” - recenzja

Recenzja książki „Piorun i deszcz”.
Mając za sobą bagaż doświadczeń, nadchodzi taki moment, kiedy człowiek uświadamia sobie, że czas przemyśleć swoje dotychczasowe wybory i je podsumować. Czy dzięki temu można zacząć żyć pełniej?

Tylera, w ciemny zaułek życia wprowadził trudny zawód strażnika Teksasu, liczne nieporozumienia z uzależnioną żoną i dorastający syn. Tyler dokonał w swoim życiu wielu wyborów. Teraz pragnie rozwodu, żeby zaznać wreszcie upragnionego spokoju, ale los płata mu kolejnego figla. Przechodząc na wczesną emeryturę chciał poświęcić całą swoją uwagę synowi i odpocząć od życia, jakie wiódł dotąd. Tyler jest jednak typem człowieka, który zawsze znajdzie powód, żeby być pilnie potrzebnym i żeby móc kogoś ratować. Nierzadko jest to motyw denerwujący dla czytelnika, w tym przypadku jednak dało się odczuć pewne ciepło i prawdę bijącą od Tylera. Dzięki atmosferze jaką stworzył autor, czytamy o bohaterze, który bez problemu odnalazłby się w realnym świecie. W momencie kiedy nasz strażnik Teksasu spotyka na drodze Sam i jej córkę Hope, które mają ogromne kłopoty, zaczyna się wyzwanie jego życia. Główny bohater poświęca swój czas i pieniądze, żeby pomóc stanąć na nogi zupełnie obcej kobiecie, ryzykując przy tym swoje życie. Dlaczego tak właśnie postępuje ktoś, kto chciał zacząć spokojnie żyć? Dlaczego bierze odpowiedzialność za ich życie? Przekonajcie się, co oznacza tytułowy „Piorun i deszcz” Charlesa Martina, a na długo nie zapomnicie o tej opowieści. Przeplata się w niej brutalny świat alkoholizmu, pedofilii, nieciekawe charaktery oraz uczucie, które może przezwyciężyć wszystko i daje nadzieję. Na ile Tyler zdoła uporządkować swoje życie?

Akcja książki rozgrywa się w ponurym otoczeniu i wśród ponurej rzeczywistości. Nie jest przesłodzona, co bardzo mi się podobało. Czasami można odnieść wrażenie, że główny bohater jest niezniszczalny, że z góry zna wszystkie chwyty przeciwnika i dziwnym trafem, zawsze skręca w odpowiednią stronę. Mimo to akcja jest dynamiczna, wiele się dzieje, co nie pozwala nam się znudzić przy tej liczącej ponad czterysta stron powieści. Moim zdaniem najważniejszy jest jednak morał z niej wynikający, który mówi o tym, że zawsze znajdzie się dobra dusza, która przyjdzie nam z pomocą, o ile potrafimy dobrze się rozejrzeć na ten piękny świat.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Charles Martin, „Piorun i deszcz”, Kraków, Wydawnictwo Wam, 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat