„Płakaliśmy bez łez” – recenzja

Recenzja książki „Płakaliśmy bez łez”.
Jedna z najtrudniejszych książek, jakie przeczytałam w życiu. Choć rację mają ci, którzy twierdzą, że nie da się zrozumieć ogromu tego okrucieństwa, jeśli nie doświadczyło się go na własnej skórze.

Są takie książki i takie historie, które wstrzasają i na długo po przeczytaniu pozostają w głowie. Są takie książki, których czytać się wręcz nie może, choć jakiś głos w głowie każe kontynuować lekturę, by lepiej zrozumieć ogrom panującego zła. Są takie książki, które powinny stać się lekturą obowiązkową, aby nigdy więcej nie doprowadzić do takiej sytuacji.

Przygotowując się do napisania tej recenzji miałam pustkę w głowie. Nie jestem bowiem w stanie oddać tego, jakie emocje wywołała we mnie książka „Płakaliśmy bez łez”. Każda próba opisania byłaby z pewnością dużym niedopowiedzeniem.

Książka jest zapisem relacji osób wchodzących w skład Sonderkommando – żydowskiej grupy więźniów w obozie w Auschwitz, której głównym zadaniem było usuwanie ciał z komór gazowych, palenie zwłok w krematoriach. Najgorsze z możliwych zadań, co do którego nie można było wnieść sprzeciwu. Nawet jeśli widzieli oni, że na śmierć kierowani są ich znajomi, przyjaciele. Czy nawet rodzina. Poczucie beznadziei, bezradności i bezsensu tego, co zgotowano ludziom, zdaje się towarzyszyć zarówno bohaterom tej książki, jak i czytelnikom. Tym bardziej niesprawiedliwy wydaje się fakt, że społeczeństwo początkowo odwróciło się od osób, które przetrwały Sonderkommando, uważając ich za współodpowiedzialnych za popełniane zbrodnie. Jak po tygodniach, miesiąach czy latach patrzenia na śmierć niewinnych osób, odnaleźć się poza murami Auschwitz? Jak znaleźć dla siebie miejsce w powojennym świecie? Bohaterowie książki Gideona Greifa także na te pytania próbują odpowiedzieć. Choć tu nigdy nie będzie prostych rozwiązań.

W książce Gideona Greifa mamy możliwość nie tylko poznać relacje członków Sonderkommando, ale także przyjrzeć się z bliska samemu procesowi dokonywanych morderstw. Autor bardzo rzetelnie zadbał o dokładoność historyczną, dzięki czemu mamy możliwość poznać (lub odświeżyć sobie) historyczne fakty, zestawiając je później z relacjami tych najbardziej doświadczonych. Autorowi udało się dotrzeć do byłych członków grupy Sonderkommando i relacje tych, którzy zdecydowali się opowiedzieć swoją historię, zostały spisane w książce w formie wywiadów. Dodatkowo w „Płakaliśmy bez łez” znajdziemy też zdjęcia bohaterów tej opowieści, dzięki czemu (o ile to możliwe) cała historia jeszcze bardziej zyskuje na realizmie.

Nie da się czytać tej ksiązki, tych relacji, bez wzruszenia i złości na to, że można było stworzyć ludziom takie piekło na ziemi. Po przeczytaniu niektórych wypowiedzi musiałam brać dłuższe (czasem nawet kilkudniowe) przerwy w lekturze. A jednak wiem, że jeszcze nie raz wrócę do „Płakaliśmy bez łez”. Ważna jest bowiem pamięć o tych ludziach, którzy przeżyli niewyobrażalne piekło, jak i o tych, którzy niestety w tym piekle zostali pogrzebami.

Przygotujcie się więc na poważną, trudną lekturę. Nie zwlekajcie jednak zbyt długo z sięgnięciem po tę książkę.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Gideon Greif „Płakaliśmy bez łez. Relacje byłych więźniów z żydowskiego Sonderkommando w Auschwitz”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat