Gdy rodzina zgłasza zaginięcie Sary Radaj – mistrzyni świata w szermierce – policja natychmiast rozpoczyna działania. Ostatni raz kobietę widziano na stacji metra, co budzi zdziwienie, bo Sara nigdy nie korzystała z publicznych środków transportu. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w trakcie poszukiwań dochodzi do serii brutalnych morderstw na kobietach. Wszystkie ofiary łączy jedno – na brzuchach mają wycięty kwadrat przypominający planszę do walki szermierczej. Komisarz Kinga wraz z przyjaciółkami Sary zrobi wszystko, by odnaleźć zaginioną kobietę i rozwikłać zagadkę makabrycznych zbrodni. Wiele wskazuje na to, że Sara uwikłała się w coś, co mogło spowodować lawinę tragicznych wydarzeń.
Zacznę od najważniejszej kwestii – fabuła wciąga od pierwszej do ostatniej strony! Powieść należy do tych „nieodkładalnych” – warto zarezerwować sobie dużo czasu, bo naprawdę trudno oderwać się od tej historii. Każdy rozdział otwiera nowe pole do przemyśleń i od razu chcemy czytać następny i następny. Autorce należą się za to ukłony! Narracja prowadzona jest z perspektywy różnych bohaterów, co bardzo mi się podobało. Dzięki temu możemy spojrzeć na te same wydarzenia oczami każdej z przyjaciółek Sary, a także samej Sary. Dodatkowym atutem są wplecione w treść wiadomości SMS, co daje wrażenie, jakbyśmy naprawdę zaglądali do życia postaci, o których czytamy. Podczas czytania naszła mnie refleksja, że naprawdę bardzo często mało o sobie wiemy. Przyjaźnimy się, spotykamy, ale mamy swoje tajemnice. Po drugie, jak bardzo może wpłynąć na człowieka chęć zemsty. Na okładce czytamy: „nie ma groźniejszego przeciwnika niż ten, który pała żądzą zemsty” – nie mogę nie zgodzić się z tymi słowami. Zemsta zaślepia, ogłupia i sprawia, że jesteśmy zdolni do niebywałych czynów.
Do samego końca nie byłam w stanie odgadnąć, kto stoi za porwaniem Sary i za morderstwami – co tylko potwierdza, jak dobrze przemyślana jest ta historia. Zakończenie zaskakuje – jest intrygujące, logiczne i wiarygodne. Autorka trzyma nas w garści do ostatniej strony, bo dopiero tam przychodzi pełne wyjaśnienie całej sprawy.
Szumska świetnie oddaje siłę kobiet, które walczą nie tylko o przyjaciółkę, ale i z własnymi demonami. Ogromnym plusem są także fragmenty pokazujące pasję do podróży – gdy jedna z bohaterek trafia do Belgii, możemy poznać miejsca, które odwiedza. Kiedy inny bohater leci do Dubaju, dostajemy subtelne wskazówki, co warto tam zobaczyć. To nie są nachalne opisy – książka nie udaje przewodnika turystycznego – ale te drobne wtrącenia świadczą o zainteresowaniach autorki, co bardzo cenię.
Dla kogo jest ta powieść? Zdecydowanie dla fanów thrillerów i kryminałów. Dla tych, którzy szukają rozrywki na wysokim poziomie, a nie kolejnej przewidywalnej historii. To książka dla czytelników, którzy chcą, by opowieść rezonowała w nich jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony – którzy lubią, gdy historia zostaje w głowie i sercu.
Gratuluję autorce świetnego pomysłu, genialnie poprowadzonej fabuły i niezwykłej umiejętności angażowania czytelnika w to, co naprawdę chciała przekazać!
Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)
A. E. Szumska, „Plansza”, Novae Res, Gdynia, 2025.
Komentarze