Sława, show-biznes, muzyka popularna, tysiące wyświetleń na youtube, do tego oczywiście nastolatkowie płonący z pożądania oraz usychający z tęsknoty, walka, zazdrość, ogromne emocje targające bohaterami i mamy doskonałą mieszankę - popularną lekturę młodzieżową.
Nie mówię, że „Play” hiszpańskiego autora nie jest książką wciągającą. Jest i to bardzo. Pomimo swej dużej objętości przeczytałam ją w ciągu dwóch dni, ale wynikało to raczej z nadmiaru wolnego czasu niż z zaciekawienia tematem. Losy Leo i Aarona, dwóch niezwykle różnych od siebie braci, opisane zostały przez młodego pisarza w sposób intrygujący, wydarzenia następują po sobie chronologicznie i są ze sobą powiązane. Nie zmienia to jednak faktu, iż większa część akcji została moim zdaniem przesycona „ochami i achami”, westchnieniami chłopców, którzy raczej nie przypominają swoimi zachowaniami klasycznego nastolatka. Rozumiem, że Javier Ruescas debiutował powieścią z gatunku fantasy, mimo wszystko jeśli zabrał się za literaturę młodzieżową powinien wrócić na ziemię. Jeszcze kilka lat temu, będąc wiekiem równa Leo i Aaronowi, chciałam czytać historie moich rówieśników oparte na faktach, pouczające, obrazujące rzeczywistość. Nie dostrzegam realizmu w wydarzeniach, podczas których jeden z głównych bohaterów zakochuje się w koleżance ze szkoły, później wyjeżdża na wakacje do dziadków na drugi koniec świata, wraca we wrześniu i dowiaduje się podczas ulicznego przedstawienia, że jego dziewczyna (z którą nie kontaktował się całe wakacje!) wygrała konkurs o skali światowej i została gwiazdą najpopularniejszą w sezonie, mającą zagrać w najnowszej produkcji filmowej. Do tego brat podkrada jego utwory muzyczne, które w tajemnicy przed światem chłopak komponował na komputerze, śpiewa z playbacku na filmiku do tych skradzionych piosenek, cały świat nagrania te ubóstwia, a wytwórnia muzyczna ostatecznie zaprasza braci do współpracy. Dla mnie to bajka, ale taka, której nie chciałabym być uczestnikiem.
Książka swoje rozmiary zawdzięcza narracji, która kolejnymi rozdziałami przeplata się między punktami widzenia Leo lub Aarona. Jest to bardzo duży plus powieści, podoba mi się podejście do wydarzeń przedstawiane od strony każdego z głównych bohaterów z osobna, ponieważ ich odczucia i przemyślenia są często diametralnie różne. Z tych części dowiadujemy się również o historiach braci, ich wcześniejszych doświadczeniach.
„Play” polecić mogę z czystym sercem dziewczynkom w wieku 10-17 lat, ponieważ wiem, że książka rozwinie ich wyobraźnię, być może pobudzi do działania, z pewnością nie zaszkodzi. Starszym polecam najnowszą książkę Javier Ruescasa jako pomysł na chwilę relaksu lub dla zabicia czasu. Mi z tą książką przyjemnie i szybko uciekło 10 godzin spędzonych w pociągu.
Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Javier Ruescas, „Play”, Warszawa, Wydawnictwo Jaguar, 2014
Komentarze