"Playing the millionaire" – recenzja

Recenzja książki "Playing the millionaire".
"Bogaci faceci nigdy nie powinni mi ufać"

"Jak kochać, to księcia, jak kraść, to miliony". Która z nas nie słyszała tego powiedzenia? Słyszała je chyba także Kate Harper, która zdecydowała się nie tylko na dość nietypowy sposób zarabiania na życie, ale i na spłacanie różnego rodzaju długów. Rozkochuje w sobie bogatych mężczyzn, a z podarowanych przez nich gadżetów i biżuterii uzyskuje całkiem niezłe dochody. Bo niestety, piękna Kate o tysiącach twarzy jest również dość sprawną złodziejką, która w niezauważalny sposób pozbawia mężczyzn kosztownych drobiazgów.

Wspólny lot z pewnym bogatym mężczyzną oraz kilka chwil niezaplanowanej przyjemności w lotniskowej łazience zmienią życie obojga. Bo Kate zadba o odpowiednią gratyfikację za całkiem przyjemny seks. Będzie to dość drogi zegarek, do którego jest bardzo przywiązany jego właściciel Greg Quinn, właściciel sieci hoteli. Po kilku dniach poszukiwań urocza kobieta zostaje odnaleziona przez okradzionego milionera. Nie ma jednak zegarka, który został już spieniężony. Oszukany dość szybko orientuje się, w jaki sposób kobieta zarabia na życie i proponuje jej odpracowanie długu. Jedyne, co musi zrobić, to zamieszkać w jego apartamencie i każdego dnia uprawiać z nim seks. Przez 30 dni. Po tym czasie będzie mogła odejść.

Prosta fabuła (ona biedna, ale za to niezwykle zdolna w swoim fachu, nawet jeśli to jedynie złodziejstwo i udawanie kogoś innego, on z kolei bogaty) wciągnie czytelniczki w świat niewiarygodny, w  którym pełno dużych pieniędzy, pięknych kobiet oraz... gorącego, rozpalającego zmysły seksu. Bo to on jest powodem, dla którego bogaty Greg postanowił odszukać swoją tajemniczą kochankę. W ciągu miesiąca, gdy z założenia miało łączyć ich jedynie łóżko i wzajemna fizyczna fascynacja, wydarzy się całkiem sporo. Kolejne tajemnice ujrzą światło dzienne, a wzajemna erotyczna fascynacja zamieni się w coś więcej. Zacznie się banalnie, od wspólnych posiłków i rozmów, ale przecież nie tylko do rozmów będą się ograniczać codzienne wizyty w sypialni bogatego, przystojnego potentata hotelowego.

Oczywiście w tej idyllicznej współczesnej baśni, w której dość szybko można znaleźć miłość swojego życia, pojawiają się i punkty zwrotne. Kolejne zwierzenia sprawiają, że czytelnik zaczyna lepiej rozumieć, dlaczego Kate zajęła się takim a nie innym sposobem zarabiania na życie. O sobie opowiada również Greg, który przejął interes po ojcu.

Książka jest niezwykle pozytywna, a jednocześnie bardzo rozbudza fantazję. Świetnie się także sprawdza jako źródło inspiracji dla par na długie wieczory. Bo autorka umiejętnie połączyła świat współczesnej wersji bajki o Kopciuszku, dodając historii nieco pikanterii i zdradzając, co warto przenieść z sypialni bogaczy do własnej sypialni. Jej dużym atutem jest również zmienna dynamika, którą uzyskała opowiadając historię z perspektywy jej i jego.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Sandi Lynn "Playing the millionaire", Wydawnictwo Amber, Warszawa 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat