„Plotka” - recenzja

Recenzja książki „Plotka”.
„Plotka” to przykład publikacji, w której nośny i ciekawy temat nie został w pełni wykorzystany przez autorkę.

Plotka. Zdania szeptane od ucha do ucha, sączące się z pełną podekscytowania niecierpliwością. Coś pozornie niewinnego zaczyna żyć własnym życiem, staje się bytem, na który nie mamy już wpływu. Uruchamia lawinę, która może zabić, ale któż z nas nie lubi plotkować, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Trzy kobiety, których losy przecięły się w prywatnej szkole panny Pratt. Różne od siebie, zarówno w upodobaniach, charakterze, jak i stanie majątkowym, nie wiadomo z jakich powodów postanowiły się zaprzyjaźnić. Każda z nich po ukończeniu szkoły podążyła w innym kierunku. Dina spełniła się jako dziennikarka, żona oraz matka. Avis chłodna i zdystansowana, nie nawiązała dobrych relacji ani z córką, ani z mężem alkoholikiem. Loviah, która otworzyła luksusowy butik na Manhattanie, oraz związała się z dużo starszym, żonatym mężczyzną, nigdy nie doczekała się potomstwa. Ich często trudne relacje, zostały postawione w obliczu sytuacji dramatycznej, takiej, która może zmieść wszystko z powierzchni ziemi.

„Plotka” to przykład publikacji, w której nośny i ciekawy temat nie został w pełni wykorzystany przez autorkę. Zabrakło przede wszystkim wnikliwej analizy samego fenomenu „plotkowania”, a także poprowadzenia czytelnika przez cały, szczególnie interesujący czytelników cykl zdarzeń. Temat, który miał być nadrzędny i miał zdominować fabułę książki, stał się zaledwie mocnym akcentem ostatnich kilkunastu stron. Pod warunkiem oczywiście, że czytelnik domyśli się, kto i co komu powiedział, oraz czy konsekwencje tego czynu mogły zaowocować tak dramatycznym zakończeniem, co nie jest w tej książce znowu takie oczywiste.

Emocje, które w przypadku trzech skrajnie różnych kobiet, powinny nas elektryzować, są zaledwie letnie, co dodatkowo razi niewykorzystaniem tak ciekawych postaci, jakie niewątpliwie udało się stworzyć Beth Gutcheon. Autorka koncentruje się na opowiedzeniu losów swych bohaterek zestawiając ich życie ze zdarzeniami pokroju choćby ataku terrorystycznego na World Trade Center. Nie wiedzieć czemu wątek ten został wplątany w niezbyt zawiłe losy Diny. Kolejnym nieporozumieniem jest także przypominanie przez całą książkę o konflikcie istniejącym pomiędzy Diną a Avis, którego podłoże odnajdujemy w czasach szkolnych i naprawdę trudno nam zrozumieć dlaczego zaistniała wówczas sytuacja, mogła mieć jakikolwiek wpływ na ich dalsze relacje.

„Plotka” może przypaść do gustu czytelnikom, którzy cenią sobie historie o klasie wyższej, niekoniecznie najbogatszej i dodatkowo borykającej się z problemami przeciętnego amerykańskiego obywatela. Można dzięki temu odnajdywać podobne przeżycia we własnych biografiach, co wielu czytelnikom sprawia niebywałą radość i satysfakcję. Gdyby postawić sobie jednak pytanie, co książka Beth Gutcheon wnosi w nasze życie i czy są w niej jakiekolwiek mocne akcenty, do których wielokrotnie będziemy powracać w naszych wspomnieniach, to odpowiedź „tak”, może stać pod wielkim znakiem zapytania.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Beth Gutcheon, „Plotka”, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat