Na początek krótkie wyjaśnienie, bowiem ja sama byłam nieświadoma wcześniej tej różnicy. W Polsce mamy dwóch dziennikarzy i autorów reportaży: Pawła Reszkę (który napisał m.in. „Małych bogów”) i Pawła Piotra Reszkę, którego książka „Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota” uświadamia, jak niewiele wiemy jeszcze o sobie samych.
Lubelszczyzna. Obóz zagłady w Bełżcu. Jedno z miejsc niewyobrażalnej tragedii, masowej zagłady. Dookoła jednak żyli ludzie, ci z pobliskich wsi podejrzewali lub wiedzieli, co się dzieje. Trudno było się nie domyślać, nie połączyć faktów. Jednak było tam coś jeszcze, coś co być może interesowało bardziej niż to, co działo się za bramą obozu – żydowskie złoto.
„Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota” to niezwykle ważna książka; świadectwo, być może niewygodne, ale niezmiernie potrzebne. Książka, która potrafi i wzruszyć i przerazić. Tym jednak, co urzekło mnie w niej najbardziej, to ta bezpośredniość i głos oddany uczestnikom wydarzeń. Autor jest na uboczu, ale wciąż obecny. Wiemy, o co walczy, co chciałby usłyszeć. Ludzie jednak mają swoją prawdę. I choć minęło już tyle czasu, dobrze pamiętają. I nie dają sobie tak łatwo zmienić tego, w jaki sposób do tej pory postrzegali swoje uczynki.
Życie rzadko kiedy bywa czarno-białe. To, co my uważamy za wątpliwe moralnie, mieszkańcy przyobozowych wiosek usprawiedliwiają. I racjonalizują. Czy to grzech, że chodzili na masowe groby kopać i szukać złota? Złote koronki, spinki, biżuteria, poukrywane monety – za to można było kupić krowę albo sweterek. Albo alkohol, pewnie po to, żeby zapomnieć.
Można było odwrócić się od tej historii plecami, spuścić wzrok i udawać, że się nie wydarzyła. Poczekać, aż świadkowie tamtych wydarzeń nie będą już mogli podzielić się swoją opowieścią. Nie wiem, czy to zabieg celowy, ale bardzo się cieszę, że ta książka wyszła tuż przed Świętami. Nie dlatego, choć też, że to może być bardzo dobry pomysł na prezent, ale przede wszystkim dlatego, aby na chwilę przystanąć, zastanowić się nad tym, jak dziś wygląda nasze życie. I jak czasem łatwo jest oceniać innych.
„Wiele narodów ma problem z rozliczaniem własnej przeszłości, wiele faktów chciano by przemilczeć, ale nasze dziedzictwo to też ta zła historia. I o takich rzeczach też trzeba pisać. To rzuca na nas inne światło”. O tym jest ta książka. O ludziach, którzy kopali w ciałach zamordowanych w dni powszednie, ale w niedzielę nie. Bo jak to tak? To dzień święty przecież.
Paweł Piotr Reszka przeprowadza nas przez tę historię w sześciu rozdziałach, docierając do różnych osób, nierzadko stojących po dwóch stronach barykady. Opowiada tę historię ich słowami. Naszym obowiązkiem jest ją usłyszeć. Przeczytać i pamiętać. Nie wiem jednak, czy możliwe jest jej ocenienie.
Słowo „polecam” to zdecydowanie zbyt mało. Naprawdę warto poznać tę historię.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Paweł Piotr Reszka, „Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota” Wydawnictwo Agora 2019
Komentarze