Matematyka od wczesnych lat szkolnych jest zmorą wielu z nas. Choć to tak ważna nauka, pozostaje w cieniu innych – niedoceniana, nierozumiana, uznana za trudną i nieprzydatną w dalszym życiu. Ale czy aby na pewno? Choć pozornie wszelkie trudne, matematyczne działania wydają nam się faktycznie zbędne, to gdy się głębiej nad tym zastanowić, jest wręcz na odwrót. Niejednokrotnie w dorosłym życiu przekonujemy się, że podstawy wiedzy matematycznej są nam niezbędne do funkcjonowania na co dzień i chronią nas przed kosztownymi błędami.
Jak zatem odczarować matematykę, tak by nie spędzała snu z powiek? Z pragnienia pokazania ludziom, że matematyka może być fascynującą przygodą powstała książka młodego filozofa matematyki Stefana Buijsmana. Z okładki zachęcają nas niezwykle chwytliwe frazy – autor jest porównany do Sheldona Coopera z serialu „Teoria wielkiego podrywu”. Ma wiedzieć, jak funkcjonuje algorytm Netflixa i Google oraz wytłumaczyć nam, czemu nie dziwi go, że pomimo wyników sondaży wybory wygrał Donald Trump. Wszystko trafione w obecną modę, popkulturę i niezwykle zachęcające. Brzmi ciekawie, prawda? Szkoda tylko, że nie jest.
Młody autor porusza takie tematy jak algorytmy mediów społecznościowych oraz platform typu Netflix, próbuje nam przybliżyć jak działa statystyka, wskazuje na użyteczność matematyki oraz odnosi się również do historii matematyki i jej początków. „Plusy i minusy” miały być książką dla wszystkich, którzy kiedykolwiek bali się matematyki. Niestety, jeśli nie lubisz matematyki, a przede wszystkim uważasz, że jest ona nudna – ta książka jedynie utwierdzi Cię w tym przekonaniu. Choć tematy wydają się być niezwykle chwytliwe i całość zapowiadała się naprawdę interesująco, książka jest wyjątkowo nieciekawa. Sposób w jaki została napisana to przysłowiowe lanie wody. Połowę kolejnych rozdziałów stanowi zwykłe powtarzanie oczywistych faktów, które nawet osobom kompletnie nie zainteresowanym tą dziedziną nauki, nie wydadzą się czymś nowym. Autor tak naprawdę nie wyjaśnia nic w sposób, który byłby łatwo przyswajalny dla przeciętnego czytelnika. Przytoczone ciekawostki są nudne, a całość czyta się naprawdę opornie.
Założenie, które pchnęło autora do napisania książki „Plusy i minusy” było ciekawe, podobnie jak dobór tematów, które potencjalnie powinny zainteresować każdego z nas. Jednak realizacja pomysłu okazała się nie być zbyt udana. Nawet dla mnie, osoby lubiącej matematykę i zainteresowanej wpływem tej nauki na nasze codzienne życie, była to pozycja bardzo trudna do przebrnięcia. Sztywny język, a także podejście do tematu okazały się połączeniem wyjątkowo nudnym i po prostu nietrafionym.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Stefan Buijsman, „Plusy i minusy”, Znak, Kraków, 2019
Komentarze