Autorka na kartach powieści „Przed grudniem” i „Po grudniu” stworzyła wciągający świat młodych ludzi – studentów, którzy stawiają pierwsze kroki w swoim dorosłym życiu, jednocześnie próbując poradzić sobie z własnymi uczuciami oraz słabościami. W tej części historia Jenny i Jacka kończy się i zaczyna się od nowa. Ona próbuje odnaleźć szczęście i nowy cel w życiu w domu rodzinnym, a on spełnia swoje marzenia o wielkiej karierze reżysera.
Tak naprawdę nic nie jest takie, jakie miało być, bo ta dwójka nie potrafi odnaleźć się w życiu bez siebie. Cała zabawa zaczyna się tak naprawdę wraz z ponownym przyjazdem Jenny na studia, gdzie – niespodzianka! – nadal mieszka również Jack. Burzliwe rozstanie, złość i niespełniona miłość – to wszystko kotłuje się w bohaterach, którzy dają upust swoim emocjom w gwałtownych kłótniach i docinkach, które fascynują i irytują współlokatorów. Ewidentnie czuć chemię, która ciągle ich do siebie przyciąga. Nie brakuje także ogromu miłości i troski, jakimi darzą się nawzajem. To nieustanne przyciąganie i odpychanie może prowadzić tylko do jednego…
Jednak to, co złe, już się stało. Złamane serce, rozstanie i kłamstwa niemal uniemożliwiają ponowne zaufanie. Czy Jenny i Jack mogą po tym wszystkim, co ich łączyło, pozostać przyjaciółmi? Czy potrafią sobie wybaczyć?
W „Po grudniu”, poza emocjonalnym rollercoasterem związanym z uczuciami głównych postaci, znajdziemy również kilka poważnych wątków, których nie można zignorować. Nasi bohaterowie nie są już tymi samymi osobami, którymi byli wcześniej. Jenny dzięki miłości ze strony Jacka i nowych przyjaciół staje się silniejsza i odważniejsza. Jack wpada w sidła swojej przeszłości. Jenny stawia czoła przemocowemu byłemu chłopakowi i przerywa toksyczne relacje z rodzicami. W tym samym czasie Jack po raz kolejny uzależnia się od narkotyków. Na powrót jest tym chłopakiem, którym był przed poznaniem ukochanej. Jej odejście złamało mu serce.
Czy kłopoty i upadek Jacka to wina Jenny? Czy ich wzajemna miłość, wsparcie bliskich i poczucie bezpieczeństwa wystarczą, żeby znowu wyjść na prostą? Co można zrobić dla osoby, którą się kocha, a która tej pomocy zwyczajnie nie chce? To trudne pytania, na które nie ma jednej, prostej odpowiedzi, a które stawia przed nami Joanna Marcús, zmuszając nas do głębszej refleksji i dostrzeżenia w jej powieści czegoś więcej.
Trzeba zaznaczyć, że również w drugiej części nie zabrakło poczucia humoru, ciętych i zabawnych dialogów oraz romantycznych momentów. Autorka pamiętała także o bohaterach drugoplanowych – każdy z nich pozostał wyrazisty i otrzymał własne, dobre zakończenie, a może nawet początek? W końcu przed każdym z nich jeszcze całe, szczęśliwe życie, o którym możemy przeczytać w epilogu powieści.
„Po grudniu” to świetna, czuła i mądra opowieść, która wzrusza, rozśmiesza i pozwala uwierzyć w miłość, przyjaźń, a przede wszystkim w siebie – w swoją siłę, dzięki której, otoczeni odpowiednim towarzystwem, możemy przenosić góry i spełniać marzenia. Tak po prostu.
Aleksandra Kowal
(aleksandra.kowal@dlalejdis.pl)
Joanna Marcús, „Po grudniu”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2025.
Komentarze