Najpierw była „Arabska żona”, w której mieliśmy okazję poznać losy Doroty, która z miłości przeprowadziła się z Polski do Libii. Książka ta bardzo szybko zyskała uznanie czytelników. Potem nadszedł czas na jej starszą latorośl – w „Arabskiej córce” towarzyszymy młodej Marysi (Miriam) w poszukiwaniu własnej tożsamości i swojego miejsca w arabskim świecie.
A teraz Tanya Valko kontynuuje historię tych dwóch kobiet – młodej mężatki Marysi (której mąż nosi niechlubne nazwisko Bin Laden) i jej mamy Doroty. „Arabska córka” skończyła się dokładnie w tym momencie, w którym rozpoczyna się „Arabska krew” – od spotkania po latach matki i córki. Wydawałoby się, że w tak szczęśliwej i podniosłej chwili wszystkie te lata rozłąki pójdą w zapomnienie. Nic bardziej mylnego. Kobiety zachowują się wobec siebie bardzo nieufnie, nie udaje się im powstrzymać ostrych, raniących słów. Jednak w miarę upływu czasu przełamują barierę i odbudowują bliską relację.
„Arabska krew” koncentruje się wokół niedawnych wydarzeń nazwanych arabską wiosną (a akcja książki rozgrywa się przede wszystkim w Arabii Saudyjskiej i Libii). Na wstępie Tanya Valko zastrzega, że tak konkretne wydarzenia opisane w książce, jak i opisane losy Muammara Kaddafiego są fikcją literacką. W związku z takim tłem, „Arabska krew” to książka obfitująca w sceny pełne przemocy i brutalności. Taka jest wojna, chciałoby się rzec.
Pamiętam, jak po „Arabskiej córce” zachwycałam się Tanyą Valko i tą książką. Niestety, po „Arabskiej krwi” to uczucie nie wróciło. Być może wraz z upływem czasu wyidealizowałam sobie „Arabską córkę” i „Arabska krew” nie sprostała już mym oczekiwaniom. W każdym razie, pomimo tego, że trzecią część przygód Miriam i Doroty czytało się szybko (choć ta książka liczy 760 stron!), to jednak niektóre opisy, a przede wszystkim zachowanie głównych bohaterek mnie irytowało. W „Arabskiej krwi” pozostało jednak to, co tak ceniłam sobie w poprzedniej części – rzetelny opis kultury, przyzwyczajeń i codziennego życia w krajach arabskich. Dodatkowo, książka została wzbogacona o znajdujący się na samym końcu słowniczek arabskich zwrotów i nazw.
Jeśli lubicie książki o losach kobiet (także Polek) w arabskim świecie, koniecznie sięgnijcie po powieść Tanyi Valko. Polecam rozpoczęcie całego cyklu od początku, a więc od „Arabskiej żony” przez „Arabską córkę”, aż po „Arabską krew”. Warto też nie robić zbyt długich przerw pomiędzy poszczególnymi częściami. Choć Tanya Valko tak napisała każdą z tych książek, aby można ją było czytać jako odrębną całość, to jednak, aby poznać losy Doroty i Miriam od początku do końca, niezbędne są wszystkie trzy części. A że jest to historia barwna, zdecydowanie warto się z nią zapoznać.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Tanya Valko „Arabska krew”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze