„Po wsze czasy” - recenzja

Recenzja książki „Po wsze czasy”.
Białystok jako miejsce, które kipi emocjami – zrywy patriotyczne, porywy serca i surowy krajobraz.

Powieści, które łączą wydarzenia historyczne z elementami romansu zawsze cieszyły się ogromną popularnością wśród czytelników. Wydaje się, że Iwonie Menzel po mistrzowsku udało się połączyć te dwa gatunki. Szczerze powiedziawszy jest mi trudno ocenić, czy książka „Po wsze czasy” to romans z tłem historycznym, a może losy państwowości  przedstawione poprzez historię miłosną.

Główną bohaterką powieści jest szesnastoletnia Augusta. Dziewczyna zostaje żoną Justusa Simmonisa – starszego od niej o trzydzieści lat przedsiębiorcy. W ten sposób nasza bohaterka trafia na zachodnie ziemie rosyjskie, na których kiedyś istniała mityczna kraina zwana Polską. Dziewczyna nie może odnaleźć się w Białymstoku. Bagienny krajobraz, mroczna jesień i długa zima nie dodają uroku temu tajemniczemu miejscu. Wszystko nabiera jednak barw, gdy przypadkowo dziewczyna odkrywa zamknięty od pół wieku pokój, w którym żywy jest duch Franciszka – powstańca listopadowego. To jedno zdarzenie pociągnie za sobą wiele nieoczekiwanych sytuacji, które na zawsze odmienią los wielu osób.

„Po wsze czasy” to powieść, która daje obraz niezłomności narodu polskiego. Spiskowcami są zarówno dobrze sytuowani, jak i ci mniej majętni, kobiety i mężczyźni. Car twardą ręką rządzi tymi terenami, uważając wszelkie przejawy polskości za akty terroru. Pomimo tego Rosja, a w tym Białystok, to miejsce wielu szans i możliwości, o czym najlepiej przekonał się Justus Simmonis. „Po wsze czasy” to jednak także książka o dojrzewaniu. Jesteśmy świadkami transformacji Augusty z trzpiotki w odpowiedzialną kobietę, zdolną do miłości i poświęceń. Szczyptę uroku i element humorystyczny dodają powieści przedstawiciele fauny. Wewnętrzne dywagacje i rozmyślania dwóch psów to prawdziwa gratka dla każdego czytelnika.

Okrucieństwo, patriotyzm, miłość, romanse – to wszystko znajdziemy na kartach powieści Iwony Menzel. Smutek przeplata się tu z radością, żar uczuć z oziębłością, zabobony z wiarą, a egoizm z miłosierdziem. Ta książka jest wielowymiarowa i z tego powodu wciąga czytelnika w środek fabuły. Warto po nią sięgnąć i poznać historię Augusty, która odnalazła dom w obcym i dzikim kraju. Już wiemy, że mimo ustaleń kongresu wiedeńskiego, Polska nie pozostała po wsze czasy we władaniu Rosji. A jak skończyła się historia Augusty? Warto się przekonać, czy jej miłość była tak trwała i niezłomna jak polska tożsamość narodowa.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Iwona Menzel, „Po wsze czasy” , Kraków, Wydawnictwo MG, 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat