To kolejna trudna sprawa Malin Fors. Kobieta kończy ważną misję w Bangkoku i wraca do Szwecji. Stara się wytrwać w trzeźwości, jednak z każdym dniem marzy o powrocie do nałogu. Wierzy, że wymagająca, trudna sprawa do rozwiązania pomoże jej wytrwać w postanowieniu. Niespodziewanie jej życzenia się spełniają.
Nagle na lotnisku w Linköpingu zostaje porwany samolot. Zamachowiec grozi zdetonowaniem ładunku i uśmierceniem przerażonych pasażerów. Inspektor policji, Malin Fors, podejmuje próby negocjacji z porywaczem. Jednocześnie wraca do sprawy nastolatki, która popełnia samobójstwo na skutek brutalnych kpin w Internecie. Śledztwo ujawnia bliski związek dwóch wydarzeń. Zamachowcem jest ojciec martwej dziewczyny, który żąda dostarczenia odpowiedzialnych nastolatków za upokorzenia córki. Sprawa jest trudna do rozwiązania, bo mężczyzna pragnie jedynie zemsty i nie ma nic do stracenia. Chce zginąć i spotkać się z córką. Malin musi uporać się z własnymi demonami, które w trudnej sytuacji podpowiadają jej, że powinna się napić i zapomnieć o wszystkim. Dodatkowo czuje, że mogła zrobić więcej; że mogła doprowadzić do ukarania zarozumiałych nastolatków.
Wraz z rozwojem akcji dochodzi do kolejnych brutalnych przestępstw. Pojawia się wiele pytań bez odpowiedzi. Morderstwa tylko z pozoru nie są ze sobą powiązane. Kolejna nastolatka ginie w zgniatarce do samochodów. Malin żywi nadzieję, że przed śmiercią nie czuła bólu. Dodatkowo sprawca igra z wymiarem sprawiedliwości wysyłając mailem powracające pytanie: Kto ma prawo decydować o życiu i śmierci? Tymczasem znika kolejna nastolatka, Agnes…. Dziewczyna była zamieszana w szykanowanie Josefine, ale czy to dostateczny powód do morderstwa? Na te pytania i wiele innych próbuje odpowiedzieć Malin, która rozpoczyna rozpaczliwą walkę z czasem.
Mons Kallentoft w zawiłej sieci morderstw pokazuje także wiele innych rzeczy. Wielu śledczych zmaga się z własnymi demonami, arcyciekawą, chociaż za mało rozbudowaną postacią jest Malin Fors, która walczy z alkoholizmem tęskniąc jednocześnie za swoim tajskim kochankiem. Waldemar, jej współpracownik, lubi wyluzować się dzięki kilku machom jointa, nawet jeśli ceną jest kupienie towaru od podejrzanej nastolatki. W „Pocałunku kata” nie ma ideałów, ale to czyni lekturę tym bardziej prawdziwą. Jest to druga część cyklu inspirowanego pięcioma zmysłami. Zawiera podstawowe cechy nośnego kryminału: trup ściele się gęsto, każdy jest podejrzanym, wielu może być sprawcą. Jest dużo krwi, brutalności, zwłoki są masakrowane, a ofiary cierpią męczarnie. Brakuje tylko psychologizacji postaci, ich charaktery są jedynie zarysowane. Czytelnik jest ciągle skupiony na rozwoju akcji i aktywnie uczestniczy w poszukiwaniach sprawcy. Nowe wydarzenia, morderstwa, brutalizacja, wszechobecny hejt w Internecie nie pozwala na rozstanie z lekturą. W tym zderzeniu każdy może detektywem.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Mons Kallentoft, Pocałunek kata, Poznań, Dom Wydawniczy Rebis, 2018.
Komentarze