„Pocałunek pod jemiołą” - recenzja

Recenzja książki „Pocałunek pod jemiołą”.
Historyczne romanse najczęściej kojarzę z dość nietrafionym połączeniem patetyczności i erotyzmu, które rzadko do mnie przemawia. Czy nowa książka Lisy Kleypas była w stanie podbić moje serce?

Piękna okładka przywołująca na myśl kipiące najcieplejszymi uczuciami długie opowieści umilające chłodne, zimowe wieczory, dała mi nadzieję na miłe spędzenie wolnego czasu z nowymi bohaterami. Pierwsze karty książki przewracane z napięciem w oczekiwaniu na szybki rozwój akcji, bardzo mnie rozczarowały. Postanowiłam jednak nie poddawać się pierwszemu wrażeniu i dałam powieści szansę na zaskoczenie mnie w kolejnych rozdziałach. Teraz, kiedy już skończyłam lekturę, mogę powiedzieć z czystym sercem, że naprawdę było warto czekać. Dlaczego? O tym przekonacie się już za chwilę.

Rodzina Bowmanów, mieszkająca w Ameryce, przeniosła się w końcu do Anglii, by tam dalej rozwijać swój biznes, a przy okazji zadbać o dobrą przyszłość młodszych przedstawicieli rodu. Wymagający senior i jego żona nie chcieli łożyć na utrzymanie swoich dzieci, mieli więc nadzieję na to, że mariaże z przedstawicielami londyńskiej arystokracji pozwolą im pozbyć się ciążącego problemu. Rafe Bowman także udaje się do Londynu, aby zapoznać tam Natalię Blandford, którą zamierza pojąć za swą żonę. Zimny i cyniczny mężczyzna, traktujący kobiety jedynie jako przedmiot pożądania, nie przywiązywał zbyt dużej wagi do ożenku. Sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy poznał Hannah – przyzwoitkę swojej wybranki. Płomienny romans powoli zaczął przeradzać się w silne uczucie, które już na zawsze połączyło serca Rafe’a i pozostającej w cieniu Hannah. Szczerość i prostolinijność dziewczyny roztopiły lodowate serce kobieciarza, zamieniając je w prawdziwą oazę miłości i czułości.

Boże Narodzenie każdy z nas kojarzy z cudowną atmosferą, słodką tajemniczością i wyrywającymi się z serc marzeniami. Książka Lisy Kleypas to esencja cudu grudniowego święta, który nawet najtwardszych ludzi potrafi przemienić w czysty obraz prawdziwej miłości. Muszę przyznać, że powieść „Pocałunek pod jemiołą” bardzo mnie zaskoczyła. Gdy akcja książki zaczęła się rozwijać, nie mogłam wprost oderwać się od lektury. Świetny język i poczucie humoru autorki jeszcze bardziej wzbogaciły całą opowieść, nadając jej wyjątkowego charakteru. Sceny erotyczne nie zamazały tego wrażenia, dodając odrobiny pikanterii i wyrazu. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz dane mi będzie przeczytać wciągające historie autorstwa Lisy Kleypas.

Jeżeli tak jak i ja nie przepadacie za historycznymi romansami z erotyką w tle, to tym razem jednak mam nadzieję przekonać Was, byście dały szansę tej książce. Jestem przekonana, że nie będziecie zawiedzione.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Lisa Kleypas, „Pocałunek pod jemiołą”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat