Charlie nie jest żadnym superbohaterem. Można powiedzieć, że jest całkiem zwyczajnym gościem, ale tak naprawdę plasuje się w najniższych granicach średniej. Jest rozwodnikiem, mieszka z kotem w domu, który jego rodzeństwo usilnie stara się sprzedać. Pracuje dorywczo jako nauczyciel i marzy tylko o tym, by otworzyć pub w centrum miasta. O ile jakikolwiek bank udzieli mu na to kredytu, na co nieszczególnie się zanosi. Nieoczekiwany spadek po zmarłym wuju wydaje się istnym błogosławieństwem i rozwiązaniem wszystkich problemów. I tu całkowita racja. Jednak Charlie nie doczytał najwyraźniej aneksu małym druczkiem i razem ze spadkiem przyjął... imperium złoczyńców. Jasne, wraz z kryjówką na wulkanicznej wyspie, superlaserami i wypasionymi jamami z lawą. Ale też z całą rzeszą wrogów i to nie tak staroświeckich jak jego poczciwy wujek-złoczyńca. Jego rywale są bogatymi, bezdusznymi drapieżnikami wspieranymi przez międzynarodowe korporacje i organizacje lubujące się w inwestycjach wysokiego ryzyka.
Na barki Charliego spada więc ciężar zapoczątkowanej przez wujka wojny, wypowiedzianej niegdyś lidze superzłoczyńców. Na szczęście z bandą zrzeszonych, acz nieco kłopotliwych delfinów, nadludzko inteligentnymi i gadatliwymi kotami szpiegowskimi oraz innymi przerażającymi popleczniczkami u boku, schodzenie na złą drogę, wydaje się całkiem… dobre.
Scalzi miesza ze sobą wątki sensacyjne z fantastycznymi i trzeba przyznać, że wychodzi mu to świetnie! Łotrowska intryga nabiera na naszych oczach tempa z każdą przeczytaną stroną, a towarzyszą nam w niej genetycznie zmodyfikowane (i porozumiewające się z ludźmi za pomocą klawiatury!) koty oraz złośliwe, boleśnie świadome swych praw i żądne możliwości zrzeszania się w ramach związków zawodowych delfiny! A to zdecydowanie nie wszystko, co Scalzi ma nam do zaoferowania, albowiem „Początkujący złoczyńca” to świetna mieszanka mafijnych wątków a'la „Ojciec Chrzestny” z całkiem prawdopodobnie wyglądającymi dywagacjami na temat kierunków rozwoju genetyki i sztucznej inteligencji. Fajnie to wszystko - nie tylko na papierze, ale i w praktyce! - wygląda i równie przyjemnie się czyta.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
John Scalzi, „Początkujący złoczyńca”, Fabryka Słów, Warszawa, 2024.
Komentarze