„Początkujący złoczyńca” – recenzja

Recenzja książki „Początkujący złoczyńca”.
Charlie, główny bohater „Początkującego złoczyńcy” Johna Scalziego – pozornie przegrany życiowo rozwodnik, któremu niemalże z nieba spada... spadek! A wraz ze spadkiem przestępcze imperium uwikłane w mafijną wojnę... Coś jeszcze? A tak – miłośnicy kotów będą książką Scalziego po prostu zachwyceni!

Charlie nie jest żadnym superbohaterem. Można powiedzieć, że jest całkiem zwyczajnym gościem, ale tak naprawdę plasuje się w najniższych granicach średniej. Jest rozwodnikiem, mieszka z kotem w domu, który jego rodzeństwo usilnie stara się sprzedać. Pracuje dorywczo jako nauczyciel i marzy tylko o tym, by otworzyć pub w centrum miasta. O ile jakikolwiek bank udzieli mu na to kredytu, na co nieszczególnie się zanosi. Nieoczekiwany spadek po zmarłym wuju wydaje się istnym błogosławieństwem i rozwiązaniem wszystkich problemów. I tu całkowita racja. Jednak Charlie nie doczytał najwyraźniej aneksu małym druczkiem i razem ze spadkiem przyjął... imperium złoczyńców. Jasne, wraz z kryjówką na wulkanicznej wyspie, superlaserami i wypasionymi jamami z lawą. Ale też z całą rzeszą wrogów i to nie tak staroświeckich jak jego poczciwy wujek-złoczyńca. Jego rywale są bogatymi, bezdusznymi drapieżnikami wspieranymi przez międzynarodowe korporacje i organizacje lubujące się w inwestycjach wysokiego ryzyka.

Na barki Charliego spada więc ciężar zapoczątkowanej przez wujka wojny, wypowiedzianej niegdyś lidze superzłoczyńców. Na szczęście z bandą zrzeszonych, acz nieco kłopotliwych delfinów, nadludzko inteligentnymi i gadatliwymi kotami szpiegowskimi oraz innymi przerażającymi popleczniczkami u boku, schodzenie na złą drogę, wydaje się całkiem… dobre.

Scalzi miesza ze sobą wątki sensacyjne z fantastycznymi i trzeba przyznać, że wychodzi mu to świetnie! Łotrowska intryga nabiera na naszych oczach tempa z każdą przeczytaną stroną, a towarzyszą nam w niej genetycznie zmodyfikowane (i porozumiewające się z ludźmi za pomocą klawiatury!) koty oraz złośliwe, boleśnie świadome swych praw i żądne możliwości zrzeszania się w ramach związków zawodowych delfiny! A to zdecydowanie nie wszystko, co Scalzi ma nam do zaoferowania, albowiem „Początkujący złoczyńca” to świetna mieszanka mafijnych wątków a'la „Ojciec Chrzestny” z całkiem prawdopodobnie wyglądającymi dywagacjami na temat kierunków rozwoju genetyki i sztucznej inteligencji. Fajnie to wszystko - nie tylko na papierze, ale i w praktyce! - wygląda i równie przyjemnie się czyta.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

John Scalzi, „Początkujący złoczyńca”, Fabryka Słów, Warszawa, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat