„Pocztówki z powstania” – recenzja

Recenzja książki „Pocztówki z powstania”.
Wiktor Krajewski w swojej książce sięga kilkadziesiąt lat wstecz, do czasów dramatycznych, w których ludzkie życie było warte mniej niż kiedykolwiek.

Powstanie Warszawskie wybuchło w przededniu zakończenia II wojny światowej i do dziś budzi sprzeczne emocje, nie tylko w samej Warszawie, ale także w całej Polsce. Ludzie wielokrotnie podważają słuszność decyzji o jego przeprowadzeniu, jednak nikt nie poddaje w wątpliwość utraconych istnień ludzkich, które przysypane zostały gruzami powstańczej Warszawy.

Wiktor Krajewski przedstawia kilka narracji, w których dostrzec można akty walki, silnej woli, nieustępliwości, odwagi, poświęcenia, ale także braku sił, poddania się losowi, desperacji, utraty chęci do życia. Książka ukazuje wiele niespodziewanych sytuacji, w których ludzkie życie zależało od kilku gramów szczęścia, życzliwości innych lub zwykłego przypadku.

Zaletą książki jest obiektywne przedstawienie wspomnień ludzkich bez oceniającej lub upiększającej narracji. Autor nie koloryzuje przekazów swoich rozmówców. Wręcz przeciwnie, daje dowody na to, że wojna jest sytuacją życiową, w obliczu której kategorie wroga i przyjaciela się zacierają. Pokazuje także wiele cech ludzkich, które wydobywają się lub też zanikają w wyniku poczucia zagrożenia życia.

Zebrane przekazy uświadamiają czytelnikowi rozbieżności pomiędzy wojną jako zjawiskiem politycznym z udziałem rządzących na czele, a życiem zwykłych ludzi w tym czasie. Zmuszeni oni byli nie tylko do prowadzenia walki z okupantem, ale walki z głodem, bezsilnością, samotnością, odcięciem od wieści o rodzinie. Książka ukazuje drugie dno prowadzenia działań wojennych, które nam – pokoleniu wolnemu od takiego doświadczenia – jest znane tylko z książek i filmów. Trudno współcześnie wyobrazić sobie, jakie uczucia targały ludźmi, których marzenia sprowadzały się do zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych takich jak: głód, pragnienie, sen i odpoczynek. Co wtedy, i co teraz muszą czuć osoby, które po dziś dzień nie mają żadnych informacji o swoich bliskich.

Bez wątpienia czytając tę książkę można nabrać dystansu do swojej własnej rzeczywistości. Często w życiu wydaje nam się, że pewne sytuacje są prawdziwym kataklizmem. Przejmujemy się drobnymi porażkami skutecznie zniechęcającymi do dalszej pracy. W obliczu doświadczeń, które zebrał autor, można poczuć nie bezsilność, ale wdzięczność, że nasze problemy są nieporównywalne w stosunku do tych, z którymi radzili sobie nasi przodkowie.

Książki tego typu nie leżą na obleganych przez czytelników półkach w księgarniach. Jednak historia ma to do siebie, że wcale nie trzeba jej lubić, jednak powinno się ją znać. Jak ktoś kiedyś powiedział: „Naród, który nie zna swojej historii, skazany jest na jej powtórne przeżycie”. A tego bez wątpienia nikt z nas nie chce.

Dziś dużo się mówi się o patriotyzmie, wiele osób zastanawia się, jakie postawy stanowią jego dowód. Myślę, że każdy z nas – młodych ludzi żyjących poza doświadczeniami znanymi bohaterom książki Wiktora Krajewskiego powinien dążyć do tego, aby czytać takie opracowania. Może to stanowić swoistego rodzaju hołd dla ludzi, którzy poświęcili w życiu o wiele więcej niż my. Ludzi, którzy cechowali się większą odwagą, determinacją i stracili wszystko dla niepewnego jutra. Ludzi, których tylko wiara i nadzieja karmiła podczas braku podstawowych środków do życia. Zapoznanie się z ich przekazami, moim zdaniem, stanowi większy dowód patriotyzmu, niż odświętne przystrajanie zniczami grobów Powstańców Warszawskich.

Barbara Drapikowska
(barbara.drapikowska@dlalejdis.pl)

Wiktor Krajewski, „Pocztówki z powstania”, Warszawa, Wydawnictwo Edipresse, 2017.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat