Pod czujnym okiem – recenzja

Recenzja książki "Pod czujnym okiem".
Zdobywczyni międzynarodowej nagrody za najlepszy debiut dla twórców thrillerów powraca! Tym razem Chevy Stevens zabiera czytelnika w ekscytującą podróż po zakamarkach pamięci.

Napisanie dobrego thrillera nie jest łatwe. Utworom należącym do tego gatunku często  brak oryginalności. „Pod czujnym okiem” to książka, która nie sprowadza się tylko do zbrodni oraz poszukiwania winnego. Chevy Stevens wciąga czytelnika w psychologiczną grę i pokazuje, jaką władzę  może mieć manipulacja.

Powieść Stevens zaciekawia od pierwszych stron. Główna bohaterka książki, doktor Nadine Lavoie, pracuje na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego. Pewnego dnia do kliniki trafia niedoszła samobójczyni, Heather. Wkrótce okazuje się, że pacjentka, podobnie jak Nadine, należała w przeszłości do stowarzyszenia „Rzeka Życia”. Kiedy  lekarka  próbuje zgromadzić informacje na temat organizacji, wpada na szokujący trop. Niedługo potem doktor Lavoie nękają tajemnicze telefony, ktoś nie chce by poznała prawdę! Kobieta dochodzi do wniosku, że podczas pobytu w komunie przeżyła jakąś traumę. Tylko dotarcie do własnych wspomnień pomoże wskazać oprawcę.

Dużą rolę w powieści Stevens odgrywa psychologia. Autorka skupia się na opisach  demonów umysłu człowieka (np. depresji, napadach paniki i lęku). Pokazuje, jak łatwo można przejąć kontrolę nad życiem osoby będącej w psychicznym dołku. „Pod czujnym okiem” w świetny sposób prezentuje także mechanizmy działania sekt. Stevens odtworzyła wszystkie etapy działania takich grup. W książce mamy zatem bombardowanie miłością, poczucie przynależności do „elity”, izolację od świata zewnętrznego, a w końcu strach i ślepe wypełnianie poleceń guru.

W „Pod czujnym okiem” nie tylko władza nad drugim człowiekiem wywołuje ciarki na plecach, równie przerażający jest fakt obserwowania Nadine przez członków sekty. Początkowo nadzór jest niemal niezauważalny, potem stanowi realne zagrożenie. Ciekawość czytelnika wzbudza także skomplikowane życie osobiste doktor Lavoie. Myślę tu o problemach z Lisą, córką lekarki, która od siedmiu lat żyje na ulicy oraz romansie Nadine z młodszym partnerem. Stevens przełamuje w powieści tabu dotyczące aktywności seksualnej kobiet po 50. roku życia.

Mimo zastosowania wielu zabiegów intrygujących odbiorcę, nie jest to thriller z gatunku takich, które aż iskrzą od napięcia. Niestety wielu rzeczy się domyśliłam, w tym zakończenia. Chevy Stevens zdecydowanie ma potencjał, ale nad budowaniem scen grozy musi jeszcze popracować. Średnim pomysłem było również wykorzystanie motywu traumy z dzieciństwa, która wywołała amnezję. To rozwiązanie często stosowane w literaturze, jednak mnie osobiście nie przekonuje.

To, co wyróżnia Stevens wśród innych twórców, to dbałość o szczegóły. Niemal na każdej stronie widoczny jest ogrom pracy, którą autorka włożyła w tę powieść. Stevens doskonale wie, o czym pisze. Musiała sporo czytać o psychiatrii i działaniu sekt, żeby w tak realistyczny sposób opisać te zagadnienia. Pisarka jest także sprawna technicznie. Nie wiem na ile to zasługa tłumacza, a na ile samej autorki, ale powieść dobrze się czyta.

W „Pod czujnym okiem” Chevy Stevens udowadnia, że potrafi utrzymać poziom, jednak po przeczytaniu książki zostaje lekki niedosyt. Czekam na kolejne powieści i nowe rozwiązania. W końcu zaliczenie autorki do najbardziej fascynujących twórców w swoim gatunku do czegoś zobowiązuje.

Ilona Kowalska
(ilona.kowalska@dlalejdis.pl)

Chevy Stevens, „Pod czujnym okiem”, Świat Książki, Warszawa 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat