„Pod schodami” – recenzja

Recenzja książki „Pod schodami”.
Kiedyś wszystkie sekrety życia właścicieli wielkich domów znała służba. A teraz, dzięki tej książce, każdy pozna ich tajemnice.

Jest to książka niepozorna pod wieloma względami: neutralna okładka, niezbyt wiele stron, niejasny tytuł, „życie codzienne”w podtytule, służba angielska jako główni bohaterowie, co nie zapowiada fajerwerków. A jednak, na przekór tej powierzchownej nijakości, jest to sto osiemdziesiąt stron czystej przyjemności czytania. Poznałam życie osób, które mimo, że były na uboczu światowych wydarzeń, bo po prostu ciężko harowały, prowadziły życie skomplikowane, obfitujące w ciekawe wydarzenia, pokonywały problemy zawodowe, wchodzily w trudne relacje na linii pracownik-pracodawca czy stosunki ze współpracownikami.

Struktura książki zbudowana jest w sposób przejrzysty – rozdziały dotyczą poszczególnych elementów życia prywatnego bądź zawodowego bohaterów, jak kwestie zarobków, sposoby zatrudniania i zwalniania służby, plan dnia w domostwie czy intymne relacje. Autorka nie pozostaje jedynie na ogólnym poziomie historii służby, a przedstawia życie konkretnych osób: służącej, guwernantki czy kamerdynera. Opisy przeplatane są fragmentami pochodzącymi z ówczesnych poradników, książek kulinarnych, magazynów czy raportów. Można przeczytać ogłoszenia osób poszukujących pracy, poznać przepis na pomadę do włosów (na bazie smalcu), ceny produktów z przelicznikami na obecne kwoty.

Alison Maloney prowadzi czytelnika do zakamarków prywatnego życia służby – opisuje ich rozterki, poziom ich zarobków, sposób spędzania wolnego czasu. Zdradza, że sposobem na trzymanie osobno męskiej i żeńskiej grupy pracowników było rozmieszczenie ich pokojów w różnych częściach domostwa. Oprócz opisów życia codziennego Alison Maloney zahacza o takie smaczki, jak bal wyprawiany przez gospodarzy dla swoich pracowników czy przypadki romansów, a nawet związki szlachcica z jego służącą.

Książka pokazuje jak w wielu sferach ówczesne ludzkie problemy nadal pozostają aktualne. Chyba najbardziej wyraźnym przykładem jest wpływ wyglądu zewnętrznego na wysokość zarobków. I tak, pensja pokojowej była niższa, kiedy ta skończyła dwadzieścia pięć lat – panowała opinia, że młode osoby najlepiej sprawdzają się na tym stanowisku. A już w ogóle zaskoczeniem było dla mnie to, że jeżeli dwóch lokajów było do siebie podobnych, to otrzymywali dodatkową premię. Powodowało to wiele rozterek w życiu ludzi. Na przykład młody mężczyzna napisał do magazynu, że zdaje sobie sprawę ze swojego mankamentu, którym jest niski wzrost, co skłaniało go do wyjazdu za granicę.

I nie wiem już, co bardziej wpływa na tak pozytywną reakcję, jaką wywołała u mnie ta lektura – czy są to wysokie kompetencje Alison Maloney w porcjowaniu informacji, jej styl pisania czy po prostu życie angielskiej służby było tak interesujące. Na sukces książki składa się na ogół kilka czynników, a w przypadku „Pod schodami” wszystkie elementy ułożyły się w zsynchronizowaną orkiestrę. W tej książce wszystko jest po prostu na swoim miejscu.

To jedna z tych książek, po którą dzięki moim zachwytom w kolejce ustawiła się spora grupka moich znajomych i członków rodziny. Każda strona to radość czytania, ale też uczucie strachu, że ta rozkosz wkrótce dobiegnie końca. Nie mogę o niej tak po prostu zapomnieć i wracam do niej raz po raz, a to do tematu spuchniętych kolan sprzątaczki czyszczącej podłogę, a to do przepisu na pieczone ziemniaki. A przez to kolejka do książki w ogóle się nie skraca...

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Alison Maloney, „Pod schodami. Życie codzienne służby domowej w początach XX w. W Anglii”, Warszawa, Bellona, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat